Blog
.
szpak80
42 obserwujących 1121 notek 1099039 odsłon
szpak80, 29 lipca 2018 r.

Rozbicie jaczejki komunistycznej z kierownikiem w sądzie najwyższym. Wśród skazanych...


Polskie władze rozpoczęły śledztwo w sprawie komórki agenturalnej partii komunistycznej (KPP - jedna z sekcji Kominternu z centralą w Moskwie), działającej w Sądzie Najwyższym w kwietniu 1931 r., otrzymano wówczas "poufne wiadomości, że na terenie sądów istnieje komórka (jaczejka) komunistyczna, która ma za zadanie prowadzenie agitacji wywrotowej wśród sądowników i zjednywanie ich dla komunizmu. Śledztwo ustaliło, że na terenie sądów działa kobieta nosząca pseudonim "Stella". Była nią, jak się okazało, Chaja Laponówna, techniczka komitetu wykonawczego partji komunistycznej, karana już przez sądy polskie.
Obserwacje wykazały, że Laponówna jest "przyjaciółką" [czyt. kochanką] urzędnika Sądu Najwyższego [Stanisława] Szczotta, z którym wspólnie zamieszkuje, Szczott zaś utrzymuje stały choć ściśle zakonspirowany kontakt z pozostałymi oskarżonymi, bądź karanymi już, bądź będącymi również pod obserwacją. Szczott wyznaczał sobie spotkania w odludnych dzielnicach, na peryferjach miasta z zachowaniem najdalej idących ostrożności. Częstokroć spotkanie z którymś z oskarżonych ograniczało się do wsunięcia mu w rękę jakiegoś, zwitka papieru lub otrzymania małej kartki.
W ciągu maja i początku czerwca pogłębiony wywiad poufny ustalił, że Szczott był członkiem egzekutywy komitetu warszawskiego komunistycznej partji i jednocześnie kierownikiem jaczejki, noszącej nazwę "komórki sądowników". W skład jej wchodzili ponadto [jego siostra] Honorata Szczottówna [bibliotekarka w Sądzie Najwyższym], H. Golczówna [aplikantka sądowa] i Wacław Makowski [urzędnik] z Najwyższego Trybunału Administracyjnego.
Szczott był darzony ogromnem zaufaniem przez komitet centralny partji ze względu na dużą inicjatywę oraz z uwagi na fakt, iż zdołał zorganizować ognisko wywrotowe na niedostępnym dotąd dla haseł antypaństwowych terenie. Partja ceniła w nim tę "zasługę", gdyż praca jego posiadała dla komunistów olbrzymie znaczenie moralne".
"Okazało się, że już w 1927 r.  Szczott figurował w tajnych archiwach urzędu śledczego jako sekretarz warszawskiego "Mopru" [agenda Kominternu], nadto jako referent oświatowy "Pro-pagitu" oraz sekretarz komitetu dzielnicowego na Pradze. Były wiadomości o jego wycofaniu się z czynnej akcji. Jak się dopiero później okazało partja zwolniła go z obowiązków dla tem większej konspiracji, puszczając Szczotta na teren sądów. Szczott prowadził nadto akcję na terenie P.P.S. C.K.W. w celu wprowadzenia tam rozłamu, a jako instruktor partji działał na terenie związków zawodowych, jak: nauczycieli, pielęgniarzy, tramwajarzy i t.d. Honorata Szczottówna była również członkiem "Mopru" i łącznikiem między komitetem centralnym. Z pozostałych oskarżonych Golczówna pracowała w "Propagicie" t.j. w propagandzie. Szulc na terenie Związku polskiego nauczycielstwa szkół powszechnych, Robak w P.P.S. C.K.W., zwłaszcza wśród robotników zakładów "Lilpoppa", Małkuszewski w związku tramwajarzy (był on absolwentem kursu instruktorów komunistycznych w Sowietach), Najdusówna w komunistycznym komitecie studenckim, Kon w żydowskiej organizacji akademickiej. Wszyscy oni otrzymywali instrukcje od Stanisława Szczotta. Przeprowadzona u Szczottów rewizja wykryła kompromitujący materjał nie tylko w ich mieszkaniach prywatnych, ale i w gmachu Sądu Najwyższego w biurkach oskarżonych oraz w pewnej zasuniętej w kąt szafie na korytarzu.
Znaleziono tam papiery, których opis zajmuje kilkanaście [spośród 100] stron aktu oskarżenia, matryce do powielania, pisma sowieckie, broszury i t.d.".

Na ławie oskarżonych zasiedli: Stanisław Szczott - urzędnik biura orzecznictwa Sądu Najwyższego, jego siostra Honorata Szczottówna - bibliotekarka Sądu Najwyższego, Hanna Golczówna - była już aplikantka sądowa, Wacław Makowski - urzędnik Najwyższego Trybunału Administracyjnego, Chaja Laponówna, Sura Jungerman, Walentyna Najdusówna [późniejsza Najdus-Smolar], Mieczysław Deperasiński, Bohdan Żołądkowski, Stanisław Przedpełski, Henryk Szulc, Chaim Kon, Albin Małkuszewicz, Wacław Jankowski, Jan Robak, Jerzy Dobrowolski. "Wszyscy oni odpowiadają za należenie do partji komunistycznej i czynny udział w akcji wywrotowej, a ponadto Szczottowie, Laponówna, Golczówna i Dobrowolski za przechowywanie druków antypaństwowych i dokumentów partyjnych. Szczott, Laponówna, Jundermanówna, Najdusówna, Deperasiński i Dobrowolski przebywają w więzieniu, reszta na wolności za kaucjami".

Szczott być może przyjechał do Polski już jako agent sowiecki. Przed I wojną wyjechał z ojcem i siostrą na wschód (obecna Ukraina), gdzie jego ojciec był ogrodnikiem. Wrócili do Polski w 1921 r.. W 1923 r. Szczott - praktykant kancelaryjny Sądu Najwyższego, został mianowany prowizorycznym kancelistą w XI stopniu służbowym w SN. Według zeznań, będąc w Sowietach "był prześladowany w Rosji przez bolszewików i musiał się ukrywać, aby nie być rozstrzelanym". Otrzymał pracę jako urzędnik sądu najwyższego, a w rok później zaczęła pracować w sądzie najwyższym jako bibliotekarka jego siostra. "Już wtedy Szczott wśród kolegów i znajomych miał opinję człowieka o przekonaniach skrajnie lewicowych i antyklerykalnych [czyt. antykatolickich], z czem się zresztą nie krył. Dziwne to wydawało się ze względu na jego przeszłość i przeżycia w Bolszewji. W sądzie najwyższym wiedziano powszechnie, że przychodziły do Szczotta różne osoby i albo wręczały mu jakieś paczki, albo też odbierały. Szczególnie dość często odwiedzała go aplikantka Hanna Golczówna, z którą prowadził długie rozmowy na korytarzu". Na wieść o działalności dzieci ich ojciec miał popełnić samobójstwo. W czasie wojny Szczott będzie w siatce sowieckich służb GRU i NKWD, współpracującej z Niemcami w działalności przeciwpolskiej:
"Hrynkiewicz działał w ramach wydzielonej grupy Czesława Skonieckiego, zrzuconego do kraju wraz z Grupą Inicjatywną PPR. Ze Skonieckim pracowali wydelegowani przez kierownictwo PPR: Stanisław Szczott, Jan Haller, Aleksander Łoktiew i Jerzy Wieniawski oraz Artur Jastrzębski-Ritter, archetyp późniejszego filmowego Hansa Klossa". (Więcej o Szczottcie i tow. z PPR oraz ich pracy dla NKWD, GRU i współpracy z Gestapo w walce z polskim podziemiem niepodległościowym, w książce dr Gontarczyka "PPR droga do władzy 1941-1944 r.").

image

"Chaja Laponówna, kochanka Szczotta. Siedziała już w więzieniu za komunizm. Z zawodu jest freblanką w domach prywatnych lub na kolonjach letnich. Na jej rachunek akt oskarżenia zapisał, że powiązała wszystkie osoby, zasiadające na ławie oskarżonych w całość. W czasie przebywania Golczówny i Laponówny w więzieniu, znajdowała się wraz z niemi aresztantka Wolska. Gdy miała być rozprawa Wolskiej, obie komunistki namówiły ją, by po wyjściu na wolność udała się do matki Golczówny, prosząc o spalenie zawiniątka, które znajduje się w dolnej szufladzie szafy. Ponadto komunistki wyraziły prośbę, by Golczowa wysłała syna do Piastowa, do jakiejś Maleszewskiej, aby skłonić ją do fałszywych zeznań. Mało tego, prosiły Wolską, by udała się na wiec do lokalu Związku przy ul. Długiej 19. Miała tam zwrócić się do mężczyzny z paczkami, imieniem Mojżesz i podać mu hasło "Dzielna 24", a Mojżesz już będzie wiedział, jak ma postąpić". "W mieszkaniu Chai Laponówny znaleziono stosy bibuły i wydawnictw komunistycznych".

"Siostra tego niebezpiecznego komunisty, Honorata, była członkiem Mopr'u z łącznikiem Komitetu Centralnego". Tuż przed rozprawą zostanie uniewinniona przez sąd dyscyplinarny w sądzie najwyższym (udawała idiotkę - twierdziła, że druczki Mopr'u służyły jej do wypisek książek, przynależności do KPP jej nie udowodniono).
"Aplikantka Golczówna zajmowała kierownicze stanowisko w Prop-agicie". Rewizja w jej mieszkaniu "też dała obfity plon".
"Makowski [urzędnik najw. tryb. administr.] udzielał swego mieszkania na zebrania konspiracyjne i dawał chwilowe schronienie osobom podejrzanym o komunizm". W raportach służb określano taką osobę jako tzw. przyjazdówkę - "osoba udostępniająca lokal na miejsce kontaktowe (nocleg, wyżywienie), wykorzystywane w podróży przez działaczy partyjnych, gwarantujące bezpieczeństwo i zachowanie zasad konspiracji".
"nauczyciel Henryk Szulc, utrzymujący kontakt ze Szczottem i uprawiający komunizm w Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych".
"tramwajarz Albin Małkuszewski, który w 1930 r. był na kursie instruktorskim w Bolszewji",
"studentka uniwersytetu Walentyna Najdusówna z Białegostoku, członek redakcji Centralnego Komitetu i Wydziału Kobiecego". W czasie wojny i po niej działała na rzecz okupantów Polski, po wojnie także m.in. na odcinku propagandy komunistycznej (IH PAN), to z okładek jej książek wydawanych w PRL pochodzi prawdopodobnie czerwony prostokąt w logo gazety Michnika (która miała być gazetą Solidarności). To przyszła matka Smolarów - tego od Sorosa - Instytutu Batorego, wcześniej działacza partii komunistycznej; oraz drugiego - "emigranta marcowego", zarejestrowanego przez wywiad SB jako Kontakt Operacyjny "Korzec".
"Chaim Kon, wiceprezes sekcji wolnomyślicieli i działacz komunistyczny wśród żydowskich studentów",
"monter w elektrowni tramwajów miejskich Stanisław Przedpełski, ekstern-maturzysta Jerzy Dobrowolski, student Mieczysław Deperasiński i korepetytor Bohdan Żołądkowski".

Niestety nie udało mi się ustalić wysokości miesięcznego wynagrodzenia otrzymywanego z Sowietów (mających już wówczas miliony ofiar swoich zbrodni na koncie) za działalność agenturalną i wywrotową w Polsce, zasadniczo było to więcej, często znacznie, niż średnie wynagrodzenie.

Rozprawie sądowej, w połowie 1932 r., przewodniczył sędzia Posemkiewicz, a oskarżał wiceprokurator Goetel. Stanisław Szczott, wyższy urzędnik Biura Orzeczeń w Sądzie Najwyższym skazany został na 6 lat więzienia. Była aplikantka sądowa Hanna Golczówna - na 4 lata więzienia. Chaja Laponówna - na 4 lata więzienia, Mieczysław Deperasiński - na 4 lata więzienia, Sura Jungermanówna - na 3 lata więzienia, Jerzy Dobrowolski na 3 lata więzienia, Honoratę Szczottównę - bibliotekarkę Sądu Najw. sąd uznał winną świadomego przechowywania odezw i dokumentów komunistycznych i skazał ją na rok więzienia. Ośmiu pozostałych oskarżonych sąd uniewinnił. W apelacji wyrok dla Szczottówny zostanie zmieniony na wyrok w zawieszeniu, pozostałym skazanym wyroki więzienia zostaną utrzymane.

Opublikowano: 29.07.2018 20:56. Ostatnia aktualizacja: 30.07.2018 00:30.
Autor: szpak80
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Hostoja 6 sty 2003 - gazwyb: Właśnie dlatego były wiceprezydent miasta [Wrocławia] Sławomir...
  • @Hostoja...
  • Dlaczego wybrałeś politruku z administracji takie zdjęcie z ojcem Rydzykiem? masz tych swoich...

Tematy w dziale