Publicznie oskarżam burmistrza Środy Śląskiej o to, że pozwolił swojemu podwładnemu strażnikowi miejskiemu Bogusławowi K., podjąć kilka bezprawnych decyzji, których dotkliwe skutki, były wymierzone bezpośrednio wobec moich dwóch córek.
Mimo, iż zostali oni przeze mnie uprzedzeni o nielegalności swoich działań, kontynuowali je, kpiąc sobie z moich ostrzeżeń. Było to możliwe, gdyż otrzymali wsparcie średzkiego sądu.
Teraz, gdy już posiadam niezbite dowody ich perfidii, postanowiłem o tym poinformować całą lokalną społeczność.
Przez najbliższe tygodnie będę przedstawiał kompromitujące materiały, świadczące o tym, że strażnik Bogusław K. kłamał w naszym Sądzie Rejonowym i Sądzie Okręgowym we Wrocławiu
Uznałem za konieczne jeszcze dzisiaj przedstawić dowód ich niekompetencji i świadomych działań przestępczych, które zostaną zgłoszone do Prokuratury.
OPIS SYTUACYJNY
Na całej długości ulicy Świdnickiej są same znaki zakazu ( zatrzymywania i postoju ) : B-36 i B-39.
Podczas mojej rozmowy z burmistrzem w jego gabinecie (w obecności komendanta Gustawa D.) powiedziałem wprost, że będę parkował swoje dwa auta pod moim oknem, gdyż po to płacę podatek dla mojego Miasta, abym mógł sobie komfortowo w nim mieszkać.
Widocznie burmistrz uznał, że podważam mu autorytet, oraz ośmieszam jego straż miejską i postanowił zmusić mnie siłą do tego, abym się podporządkował jego znakom, gdyż w bardzo krótkim czasie za szybami moich aut pojawiło się 20 wezwań do ich siedziby.
Potem zaczęły się pojawiać wezwania do sądu, a następnie zaczęły przychodzić wyroki i egzekucje płatności.
Ktoś może powiedzieć, że to wszystko jest zgodne z Prawem.
Problem polega na tym, że te znaki były i są nielegalne.
Szanowni Państwo, aż dwa lata potrzebowałem, aby wreście, poprzez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wymusić na Gminie odpowiedź, z której jednoznacznie wynika, że w projekcie techniczn. dla ulicy Świdnickiej nie naniesiono żadnego znaku drogowego.
URZĄD GMINY W ŚRODZIE ŚL. WIN:720.238.2012//30.11.12r.
Zatem, znaki zakazu: B-36 i B-39 zostały posadowione wbrew Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 03.07.20103 roku.
Czy domyślają się Państwo : co to oznacza ?
Otóż, te łajzy ratuszowe, nie zadbały o to, aby zalegalizować swoje znaki drogowe, które ograniczały moje konstytucyjne prawo do swobodnego korzystania z przestrzeni publicznej.
A Prawo do pełnej wolności jest atrybutem Praworządności.
Tak, jak już stwierdziłem w pierwszym zdaniu, tych dwóch nędznych kompetencyjnie urzędników ośmieliło się działać z premedytacją i bez żadnych skrupułów na szkodę moich dzieci.
Płacąc wymuszony bezprawiem haracz do skarbu państwa, musiałem mocno ograniczyć wydatki córkom, które wtedy studiowały
Każdy ojciec ( z krwi i kości ) poszedłby na moim miejscu do Ratusza i lutnął któregoś z nich, z pięści, między oczy. Ja miałem dylemat którego wybrać, więc postanowiłem zrobić coś innego : założyłem lateksowe rękawiczki, wziąłem skalpel i ich obu z chirurgiczną precyzją „wykastrowałem”.
Od roku moje auto stoi przez całą dobę pod moim oknem, między ich pieprzonymi znakami zakazu, ale żaden średzki błazen już nie przychodzi, aby wypisywać mi kolejne wezwania i mandaty.
Może by i chcieli mnie znowu ukarać, ale jak już wspomniałem jako tzw. urzędowe eunuchy – po prostu – nie mogą.
Tak się załatwia popaprańców, którym wydaje się, że mają nad nami jakąś władzę i którzy wciąż próbują nam ją okazywać, aby leczyć swoje wrodzone kompleksy niedowartościowania.
I niech Was Średzianie nie zwiedzie pozór, że burmistrz to taki miły, serdeczny i dobrotliwy Pan.
Gdyby chciał walczyć ze mną, to mógł bardzo łatwo wygrać, wystarczyło zalegalizować znaki, zgodnie z obowiązującym prawem.
P.S. Nazwiska obu urzędników są na moim blogu : www.nie-tak.pl


Komentarze
Pokaż komentarze