Jakim cudem wydarzenia sprzed dwóch lat mogły mieć wpływ na to co się wydarzyło nad Smoleńskiem?
Czemu i komu mają służyć te wasze insynuacje? Bo na pewno nie służą wyjaśnieniu przyczyn katastrofy.
Czy chcecie nam wmówić, że od czasu wydarzeń w Gruzji piloci nie odbywali żadnych lotów? Czy wręcz przeciwnie odbyli ich setki, w tym również z Prezydentem. Czy w tym okresie piloci nie latali do krajów ogarniętych wojną (Irak, Afganistan) albo miejsc zniszczonych trzęsieniami ziemi(Haiti)? Czy te loty nie wiązały się ze zwiększonym ryzykiem - zestrzeleniem, zamachem, awarią, wtórnymi wstrząsami?
A nawet jeżyli przyjąć, że tamto odległe wydarzenie wywołało taką traumę u pilotów, to jak na ich psychikę wpłynęły inne czynniki, np. świadomość latania ciągle psującym się samolotem, masowe zwolnienia w pułku, drakońskie oszczędności czy seria katastrof w których zginęli ich koledzy.
W tym miejscu narzuca się pytanie. Czy piloci VIP-owskich samolotów to osoby o tak słabej konstrukcji psychicznej, że niemiłe słowa polityka mogą wywołać u nich trwałą traumę? Bo jeżeli faktycznie jest tak jak sugerujecie, to nie tylko powinno się ich natychmiast odsunąć od latania, ale wręcz wysłać na leczenie do "psychiatryka".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)