Ogarnia nas wszechobecne chamstwo. Wszędzie. W pracy, na ulicy, w sklepie, w tramwaju, na drodze, w sejmie, w prasie, w telewizorze, w życiu.
Chamstwo. W słowach, w twarzach, w ruchach. Brzydkie słowa, złe twarze, przemoc, wojny, dewiacja wartości, kłamstwa, oszustwa.
Chamstwo i brzydota. Za komuny chamstwo było wytłumaczalne, a brzydota usprawiedliwiona. Była przecież izolacja, brak dostępu, szarość. Ale teraz? Czym wytłumaczyć obecność złości, potłuczonego szkła, kibiców piłkarskich, dresów i kijów baseballowych, coraz bardziej ordynarnej sztuki, inności zastępującej wyjątkowość?
Po chwili zastanowienia sprawa robi się bardzo prosta.
Pokolenia intelektualistów marzyły, żeby kultura trafiła pod strzechy.
No i ziściło się. Strzechy są w końcu kulturą.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)