18 obserwujących
691 notek
577k odsłon
194 odsłony

Bełkot i ściemy komisji Millera - zniżanie Tu-154 w Smoleńsku.

Wykop Skomentuj1

           Na początek coś  bardzo mocnego..później ..jeszcze  bardziej kompromitującego tę pseudo-komisję.

Z raportu komisji Millera:



Analiza prowadzonej wówczas korespondencji i rozmów pilotów w kokpicie wskazuje na 

rozpoczęcie  się  zjawiska  tunelowania  poznawczego  u  dowódcy  statku  powietrznego, 

polegającego  na  silnej  selekcji  uwagowej, 

skupionej  na  danych  niezbędnych  do  realizacji  aktualnego priorytetu zadaniowego.


 Sam ten  język to  bełkot , ale przejdźmy  do konkretów:

rozdział: 2.10.2.9.

Wykonanie podejścia do minimalnej wysokości zniżania.

Co tutaj  eksperci  mają  do powiedzenia ?

W   momencie   przelotu   nad   dalszą   radiolatarnią   dowódca,   na   komendę   KSL:   „Podchodzicie  do  dalszej,  na  kursie,  ścieżce,  odległość  sześć” odpowiedział:  Cztery”. 

Świadczy  to  o  przekonaniu  dowódcy,  że  dalsza  radiolatarnia  oddalona  jest  4  km  od  progu  pasa, jak to ma miejsce na większości lotnisk wojskowych w Polsce.

koniec  cytatu


 
Najpierw  zobrazujmy  tę sytuację, którą analizują  eksperci  Komisji  Laska.

image


    Komisja  bezmyślnie  sugeruje , że  d-ca  całkowicie  stracił  orientacje w  przestrzeni, nie potrafi  odczytać  z przyrządów  położenia  samolotu. ( W tym momencie  samolot  aby  wylądować na pasie  musiał  by się zniżać po ścieżce  nachylonej pod kątem ok.5 stopni  i 40 minut !!)

Tylko , że  to Komisja nie potrafi  analizować a nawet pomyśleć; stąd  wyszedł  taki bełkot.

****

Były  , inne  rozsądne  , rzeczowe  głosy;

np.

Ignacy Goliński jest ekspertem prawa lotniczego. Będąc członkiem komisji badania wypadków, zbadał 25 proc. katastrof, jakie wydarzyły się w czasie jego pracy. Ma duże doświadczenie. Trudno mu – jak mówi – mimo ogromu zniszczeń, jaki widać na zdjęciach wykonanych przez redakcję, wypowiadać się na temat okoliczności tej katastrofy, ponieważ części wraku zostały przemieszczone.

– Jednak gdy patrzę na kokpit, który reporterom „Gazety Polskiej” udało się sfotografować z bliska, a właściwie miazgę, jaka po nim pozostała, nie odważyłbym się powiedzieć: w tym samolocie na pewno nie było eksplozji. W swojej 42-letniej praktyce jako pilot, a potem członek Komisji Badań Wypadków Lotniczych, nigdy nie spotkałem się z samolotem, który byłby w tak strasznym stanie. A widziałem wiele samolotów po katastrofach.


 



 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka