Nic nowego pod słońcem.
Robert Graves - Belizariusz
***
Teodora miała rację przewidując
kłopoty ze stronnictwami....
Czy muszę powtarzać, co już powiedziałem o zaciekłej nienawiści między błękitnymi i zielonymi?
Rzucali w siebie garnkami z wrzącą wodą lub zatruwali wino i bluźnili w sposób bardzo uczony.
Jeśli zieloni wznieśli posąg zwycięskiego woźnicy i napisali: „Ku chwale takiego
to a takiego zwycięzcy wyścigów i większej chwale Chrystusa o pojedynczej naturze", błękitni zbierali się
nocą, wyskrobywali napis, odrąbywali głowę posągowi i malowali go błękitną farbą, chociaż było
prawdopodobne, że zieloni zemszczą się próbując podłożyć ogień pod jakąś winiarnię, gdzie mieściły się
kwatery główne błękitnych.
Prowadzono tę wojnę nawet przeciwko umarłym: nocami wiercono dziury w grobowcach zmarłych fakcjonistów i wrzucano tam ołowiane tabliczki z wyzwiskami: „Spoczywaj w niepokoju, ty podły błękitny (albo: zielony) ....
Za czasów Anastazjusza zieloni byli silniejszym stronnictwem, cieszyli się cesarską łaską i mieli naj-
lepsze miejsca na hipodromie. Justynian zmienił ten stan rzeczy. Błękitni otrzymali teraz najlepsze miejsca
i byli faworyzowani na wszelkie możliwe sposoby - dawano im stanowiska polityczne i dworskie, dary
pieniężne, a szczególnie ochronę prawną, gdy monopol zielonych w niższych sądach został ostatecznie
złamany.
....


Komentarze
Pokaż komentarze (2)