62 obserwujących
366 notek
580k odsłon
  3375   0

Zaczadzeni smoleńską mgłą?

 
Dzisiaj zasłużony w „smoleńskim śledztwie“ Nasz Dziennik także przynosi obszerny artykuł na temat katastrofy :“ CO NIE GRA W RAPORCIE: Radiowysokościomierz nawigatora, wysokość zderzenia z brzozą, wysokość pasa“(tutaj)Oto próbka: 
„Raport Jerzego Millera zawiera sprzeczne dane dotyczące wysokości radiowej samolotu Tu-154M, który rozbił się na Siewiernym. Chodzi o położenie maszyny w momencie zderzenia z brzozą, które miało spowodować utratę części lewego skrzydła. Tabela nr 1 załącznika 4 do polskiego raportu "Geometria zderzenia samolotu" wskazuje, że maszyna była przy drzewie na wysokości 6,2 metra. Tabela nr 2 określa z kolei tę samą wartość na 5,1 metra. Ale na tym nie koniec. Wysokość pasa startowego i przewyższenia terenu są inne niż ustalenia Rosjan. I trzecia bardzo ważna rzecz: w polskim raporcie wysokość z radiowysokościomierza odczytuje nawigator, podczas gdy takie urządzenie - wynika to z lektury samego raportu - mieli na pulpitach wyłącznie piloci.“

    Noooo, baardzo ciekawe. Pod warunkiem, że żyjemy już w matriksie i że mamy zgłębiać hipotezy szermując innymi hipotezami bez żadnego, podkreślam- żadnego DOWODU. Talmudyczne rozdzielanie przysłowiowego włosa na czworo to dziecinna igraszka w porównaniu z tak rzetelnymi analizami.  I jeszcze jakieś symulacje na obrazkach....! Pełna ciemnota w naukowym pazłotku!

  Już widzę, jak rzucają się na mnie z nożami sympatycy niewątpliwie sympatycznego i kompetentnego blogera KaNo, który na swoim blogu  podaje argumenty  do niepodważalnego (jak twierdzi min. Macierewicz) dowodu w postaci fragmentu zapisu odczytanego z pamięcikomputera pokładowego FMS z rzekomego kokpitu rzekomego Tupolewa 154M-101 (tutaj) 
No więc, jak można teraz wątpić w te 15 metrów, i że to nie brzoza? Wszyscy moi znajomi do tej pory myśleli, że brzoza. Pardon, minister Macierewicz doprecyzował – to było na siedemnastu metrach. Jak ktoś ma inaczej w notatkach, to radzę zrobić update.


  Niestety, mój paskudny głupiomądry rozum, który na niczym się nie zna i dlatego wciąż zadaje pytania, nie dawał mi spokoju. Jak się znalazł w U-eS-A komputer pokładowy z kokpitu samolotu Tu154M-1owego! A skąd mieli go Rosjanie, skoro kokpitu w którym znajdował się ten komputer z pamięcią wielkości mniej więcej paczki papierosów w ogóle nie znaleziono na miejscu „katastrofy“? (Notabene: nie zrekonstruowano kadłuba samolotu, "nie znaleziono" nifoteli, ni paliwa, ani żadnych zwłok, z wyjątkiem ciała ś.p. Prezydenta Państwa Polskiego, o czym informował minister Sasin („Para Prezydencka nie żyje“) opinię publiczną w Polsce o godz. 9.14, tj. na osiem godzin przed oficjalnym ogłoszeniem przez władze RF faktu odnalezienia zwłok ś.p. Pana Prezydenta. )

 No więc z jakiego cylindra wytrzasnęli Rosjanie ten komputer? Prawda, że to jest tzw. dobre pytanie? 
I dlaczego Rosjanie przekazali ów maleńki, a jakże ważny komputer pokładowy, który był własnością Polski, Amerykanom dopiero dwa tygodnie później? I DLACZEGO przekazali go PRODUCENTOWI oraz swojemu własnemu KOOPERANTOWI, z którym łączą ich interesy,a nie np. konkurencyjnym w stosunku do firmy niezależnym ekspertom?

Czy to nie są dobre pytania? Nikt ich jednak Komisji Millera nie zadał,  a szkoda. Przecież, gdyby Rosjanie chcieli cokolwiek wyjaśnić, to chyba nie przejmowaliby ani czarnych skrzynek, ani tym bardziej komputera? 

Ponieważ na takich sprawach, jak pamięć twardego dysku znam się mało, albo prawie wcale, pozwoliłam sobie spytać szanowanego i szacownego blogera KaNo o to, czy możliwe jest przeprogramowanie pamięci RAM takiego dysku. Słowem- czy Rosjanie mogli wprowadzić wcześniej sobie odpowiadające dane. Pan KaNo. zostawił mi 1% szans á konto rosyjskich hackerów. Cytuję:

„Urządzenia TAWS i FMS są urządzeniami uniwersalnymi, instalowanymi w różnych modelach samolotów. Każde z nich musi być indywidualnie skonfigurowane zależnie od modelu samolotu. Każde z nich posiada swój własny certyfikat. Próba sfałszowania zapisów napotyka na ogromną przeszkodę - odczyt FMS. Jest to odczyt z zamrożonej, i potrzymywanej z niezależnego źródła zasilania, pamięci typu RAM. Każda przerwa w zasilaniu to utrata jej zawartości. Nie chcę się rozwodzić nad trudnościami związanymi z lokalizacją poszczególnych zapisów w pamięci RAM. Według mnie taka operacja jest niemożliwa (no może na 99% biorąc pod uwagę ponadludzkie zdolności rosyjskich hakerów:) „

  No cóż, w swojej naiwności mam nie mniej respektu przed rosyjskimi hackerami, a w dodatku takimi, co pracują na państwowych etatach, aniżeli przed profesorami amerykańskich uniwersytetów. Dlatego skłonna jestem podejrzewać, że ów niepodważalny dowód jest dowodem jednak mocno podważalnym. Utwierdził mnie w tym niejeden fachowiec, w tym bloger ROM (czy RAM nie byłoby celniejszym nickiem?):

„...Zawartość pamięci RAM jest przechowywana jeszcze przez około 3 – 10 sekund od momentu odcięcia dopływu prądu – czas ten zazwyczaj wystarczy, aby komputer ponownie uruchomić, nie tracąc danych z pamięci RAM. Jeżeli nałożone na komputer hasło BIOS uniemożliwia uruchomienie komputera z zewnętrznego medium, naukowcy po prostu wymontowują kość pamięci RAM. W takiej sytuacji dziesięć sekund to mimo wszystko za mało. W celu wydłużenia czasu przechowywania danych kość pamięci zostaje schłodzona ogólnodostępnym sprayem ze sprężonym powietrzem. Przy minus 50 stopniach Celsjusza dane są zahibernowane i można je odczytywać jeszcze przez dziesięć minut… W przypadku ekstremalnej próby z ciekłym azotem (minus 196 stopni Celsjusza) zawartość pamięci RAM była dostępna nawet przez 60 minut...“
I tu link dla fachowców:

http://www.chip.pl/artykuly/archiwum/2008/5/wykradanie-hasla-z-pamieci-ram-szyfrowanie-nie-ma-sensu

Na koniec chciałabym zawołać: Panie Boże, chroń mnie od przyjaciół, bo z wrogami sama sobie poradzę! Oświadczam, że jeśli ktoś jeszcze z zaprzyjaźnionych mediów lub medialnych osobistości będzie mnie walił brzozową maczugą po głowie i wmawiał mi katastrofę na Sewernym, której TAM NIE BYŁO,podtykał mi przed oczy kolejne symulacje lub wręcz pukał się na moje pytania w czoło,  rozpocznę obywatelskie śledztwo pod hasłem: CUI BONO? A to jest dobre pytanie. 

 

 

 

PS: Na wypadek usunięcia przez Administrację (co jej się coraz częściej zdarza) kopia jest tutaj, proszę zrobić sobie link albo RSS-pozdrawiam:

 

KONDOMINIUM


Lubię to! Skomentuj81 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale