63 obserwujących
360 notek
575k odsłon
588 odsłon

Nowy mesjasz ma na imię Greta

Wykop Skomentuj6

Greta Thunberg została nieprzypadkiem wybrana. Ma rozumiejących system, sławnych w Szwecji rodziców, pochodzi z rozgałęzionej starej rodziny, która cała tkwi w lewicowo-zielonym środowisku., żeby nie powiedzieć- torfie. A przede wszystkim posiada Greta rzekomo dziadka, który „odkrył” efekt cieplarniany.

Z rodzicami wszystko się zgadza: rozumieją system, jak mało kto. Szczególnie tata Swante, producent muzyczny, aktor , scenarzysta i reżser oraz właściciel dwóch firm – spółek akcyjnych produkujących entertainment wszelkiego rodzaju w jednym. Z mamą, pieśniarką operową, a jak trzeba to i pop-ową Maleną Ermann łączy natomiast Gretę anoreksja czyli jadłowstręt oraz narcyzm. No i oczywiście fanatyczny „ekologiczny" aktywizm. Malena jest głęboko zaangażowana w problemy ciemnoskórych imigrantów i klimatologiczne. Natomiast co do dziadka, to przy bliższym przyjrzeniu okazuje się, że Svante Arrhenius nie był żadnym dziadkiem, a jedynie dalekim kuzynem pra-prababci i wcale nie odkrył efektu cieplarnianego, którego zresztą nie ma, tylko wskazał (niedokładnie) na efekt obecności dużych ilości CO2 w atmosferze. Swante Arrhenius był nie byle kim – był współzałożycielem fundacji Alfreda Nobla, współdecydował o jej rozdzielaniu i sam otrzymał tę magrodę w dziedzinie chemii zaraz na początku działalnosci.  

image

Tak więc wylansowany w mediach obrazek bladej, niewyrośniętej dziewczynki, zwykłej uczennicy, która chce ratować świat, jak niegdys Jean d'Arc ratowała Francję jest kłamliwie naciągany.

Zbyteczne jest wspominać, że akcje obu spółek akcyjnych taty Thunberga w ostatnim półtora roku poszybowały strzeliście w górę. Przyczyniła się do tego także książka wydana pod nazwiskiem matki, Maleny, opisująca całą rodzuinę i odsłaniająca skomplikowane choroby obu córek (Grety i jej młodszej siostry)

Manager Ingmar Rotzhode melduje się na rozkaz

Myliłby się jednak ten, który by sądził, że zjawisko Greta Thunberg to rodzinny business. Do najważnejszych kontaktów 16-letniej wagarującej w piątki osobistości należy niewątpliwie firma (także spółka akcyjna, a jakże) „Wie don't have time” w formie platformy społecznościowej w temacie obrony klimatu, założona w r. 2017 przez Ingmara Rentzhoga, jednego z najefektywniejszych menedżerów public-relation oraz specjalisty giełdowego Szwecji.

Greta jest oczywiscie koniem pociągowym tej platformy, której akcje również poszybowały w niebo. Kiedy usiadła po raz pierwszy przed szwedzkim parlamentem 20 sierpnia 2018 r, z kartonowym szyldem „Szkolny strajk dla klimatu” to fakt, że zleciały się do niej najpierw szwedzkie, a potem niemieckie i inne europejskie media zawdzięcza przede wszystkim managerskiej działalności Rentzhoga i jego zespołu.. Oni to właśnie zawiadomili wszelkie możliwe media, nakręcili videoclipy, narobili jej zdjęć oraz rozpowszechnili jej akcję w języku angielskim na Facebooku oraz Instagramie.

Dopiero, kiedy okazało się, że supernowoczesny jacht „Malizia II” wybrany do jej ostatniej akcji propagandowej- podróży przez Atlantyk do Nowego Jorku, należy do szemranego multimilionera- inwestora budowlanego z Monachium, stosunki Thunbergów z Ingmarem Rentzhogiem zeszły do podziemia

Greta na jachcie pilnie poszukiwana 

image

18-metrowy jacht zaopatrzony w baterie słoneczne i nie wydzielający CO2 do atmosfery, z urządzeniem do odsalania wody morskiej, jak niewiele jachtów na świecie rozwijający maksymalną prędkość do 25 km na godzinę według ogłoszonych planów miał przewieźć Gretę z jej ojcem od wybrzeży Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku zawadzając o Nową Fundlandię. Na jachcie, mimo jego rynkowej ceny w wysokości 5,5 milionów dolarów nie było żadnych luksusów: dwie wąskie koje, wiadro zamiast toalety, mały kocher gazowy oraz tzw, „jedzenie kosmonautów” czyli proszki do rozrabiania wodą zamiast normalnego jedzenia. Zadnej bieżącej wody do mycia. Do tego na Atlantyku panował ostry niż, porywiste wiatry, dwumetrowe fale i rzęsisty deszcz. Choroba morska dławiła całą załogę. Czy można się zatem dziwić, że wychuchane dziewczątko nie mogłoby wytrzymać w takich warunkach dwóch tygodni? Jak bowiem przypuszczają dziennikarze z off-mediów, Greta Thunberg została potajemnie wysadzona z jachtu już na pierwszym przystanku u wybrzeży Francji, dokąd, poza planem a z powdu niekorzystnej pogody skierował się jacht „Malizia II” zaraz na początku. Kilka oficjalnych medialnych połączeń satelitarnych z jachtem ani razu nie pokazało Grety na pokładzie , pomimo obecności tam zawodowego fimowca.. Każde pytanie dziennikarzy o Gretę było zbywane odpowiedzią, że „Greta śpi jeszcze” albp „Greta właśnie się położyła”. Następnie – jak przypuszczają wścibscy dzienniakrze - wyczarterowanym samolotem przewieziono ją i tatusia do USA. Tak więc propagandowa legenda o „ekologicznej” podróży Grtey do Nowego Jorku to – jak każda propaganda- zwykłe oszustwo. Niewątpliwie obecny na pokładzie kamerzysta-dokumentalista Nathan Grossman z firmy B-Reel Films (też tylko jeden dzień?)będzie miał spore trudności w realizacji zamierzonego filmu, mającego udokumentować podróż Grety do USA.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale