Przebywając akurat w Polsce z krótką roboczą wizytą, przecieram ze zdumienia oczy. Mam powalające uczucie deja vu. To wszystko już było. Wszystko przerabialismy w Polsce. W komunistycznej Polsce.
To szczucie na 'wroga klasowego'. Ta zmasowana propaganda szczujnych dziennikarzy przeciw 'wspólnemu' wrogowi wszystkich Polaków. Różnica tylko taka obecnie, że tego typu inwektywy były wówczas zarezerwowane dla Michników, Kuroniów, Modzelewskich, a dziś to osoby właśnie z tych kręgów szczują propagandowo na innych Polaków, których jedyna winą jest to, że domagają się prawdy i mają inną wizję Polski jako zbiorowości....
Ale może nie o tym. Tym razem. Bowiem to co ostatnio wyczynia 'nasza' władzuchna kochana, przechodzi już wszelkie cywilizowane standardy.
Oto nasz płemieł, w młodości szalikowiek gdyńskiej drużyny wywołuje wojnę totalną z kibicami. Oczywiście pod płaszczykiem walki ze stadionowym bandytyzmem, zamyka stadiony wszystkim kibicom. Dla ich dobra zapewne. Tak władza komunistyczna tłumaczyła np obywatelom obcięcie racji mięsnych w stołówkach zakładowych czy wczasowych. Dla ich dobra, dla ich zdrowia. Przecież władza wie zawsze lepiej co jest dobre dla obywatela...
I tę akcję inicjuje ten sam premier, który wsławił się wypowiedzią o chęci zamordowania sędziego Webba...
Oczywiście problem stadionowego bandytyzmu istnieje nie od dziś i nie jest to wcale problem urojony. Jednak obserwując 'życie' tej sprawy w mediach mainstreamu, tego problemu za chiny nie dało sie jakoś dostrzec w 'krainie miłości' . Co się zatem stało, że się zes**ło? Myślę, że nie trzeba być geniuszem, aby nie dostrzec chorej logiki działań obecnego, miłościwie nam panującego (nie)rządu. Wystarczyła spontaniczna krytyka kibiców Naczelnego machera polskiej sceny politycznej, głównego beneficjenta umów okrągłostołowych, aby zobaczyć wrogą i jak nigdy przedtem błyskawiczną reakcję płemieła.
Znów jak za komuny nagonka na niepokorną grupę. Znów jak za komuny bezpardonowy atak przy pomocy 'resortów siłowych' na tych, którzy bez ogródek walą prawdę między oczy władzuchny 'naszej' kochanej...
Jedynym pozytywem tej zaskakujacej reakcji premiera jest widoczne już gołym okiem centrum decyzyjne działań (nie)rządu naszego kraju. Już jaśniej okazać tego nie można...
Znowu mamy, jak za komuny, bezpardonowy atak na obywateli wyrażających swoje zdanie. Atak przy pomocy spolegliwych instytucji, które niby stoją na straży prawa, wolności wypowiedzi, a faktycznie są organami na smyczy władzuchny absolutnej. Absolutnej od czasu Katastrofy Smoleńskiej. Znowu, jak za komuny, można iść do pierdla za krytykę (wszech)Władzy.
Ściganie kibiców i włóczenie ich po sądach, za to że napisali pamiętny slogan:'Tusk matole, twój rząd obalą kibile', wystarczająco jasno mówi kto nami rządzi. Widać jak na dłoni, kto jak ognia boi się krytyki swoich nieudolnych rządów. Kto na siłę szuka winnych swojego matolstwa i wrodzonej niekompetencji...
Inny świeży przykład totalitarnych zapędów 'naszej' władzuchny to ściganie jakiegoś internauty, który prowadził jakąś niszową stronkę o wpadkach prezydenta Komorowskiego. To już bardzo przypomina metody SB. Uważam co prawda, że facet chyba nie miał co robić z wolnym czasem, bo prezydenta od 'bulu i nadzieji' ośmieszać nie trzeba. Sam robi to znacznie lepiej, dokładniej i dosadniej. Jednak wygląda na to, że prezydent mojego kraju ma prawo do ośmieszania reprezentowanych obywateli. Bo to, co prezydent Komorowski wyczynia z protokołem dyplomatycznym. Jego wypowiedzi i zachowania wobec zagranicznych gości, kompromituje nie tylko jego, ale kompromituje obywateli kraju, którzy go na ten urząd wybrali. Sposób sprawowania najwyższego urzędu przez tego człowieka powoduje, że mit Polaka-wsiowego głupka na się w świadomości międzynarodowej coraz lepiej. Oczywiście, zdaniem spolegliwych instytucji stojących rzekomo na straży wolności obywatelskich, nie wolno tej prawdy rozpowszechniać. Że to rodzaj tajemnicy państwowej...
Smaczku sprawie dodaje fakt, że ABW przyszło po tego 'przestepcę internetowego' o 6-tej rano. Jak po wroga publicznego numero uno. Tu tylko matoł nie zrozumie kontekstu...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)