Choć przyznać muszę, że fakt iż Mr President zgodził się na wywiad wyłącznie dla Salonu24 jest powodem do dumy dla redaktora naczelnego. To rzeczywiście wyczyn, którym może i powinien się chwalić wszędzie i każdemu, bo to niezaprzeczalny sukces. Jednak fakt udzielenia wywiadu, a treść samego wywiadu - to dwie odległe planety. Obama nie wyszedł poza sztampę i szablony. PR nade wszystko plus domieszka zaklęć i poboznych zyczeń. Ot, tak na odczepnego dla Polaków, aby poczuli się dowartościowani. Ot takie poklepywanka po amerykańsku, jaki to ten Hussein Obama jest wielki friend dla Polish people. Niemniej czytając na front page te teksty o doniosłości wizyty amerykańskiego prezydenta, o wiekopomnym znaczeniu tej kurtuazyjnej wizyty, zastanawiam się czy ludzie piszący te teksty je czytają, czy wierzą choc w jedno słowo które napisali, czy może są rzeczywiście aż takimi nadętymi bufonami, których można bezkarnie robić w bambuko, przy ich pełnym masochistycznego samozadowolenia kwileniu kopanego w d. niedorozwoja...
A co do konkretów? Grobowa cisza.
Akurat mnie osobiście problem wiz do Stanów ani ziąbi, ani grzeje. Wiem, że kto chce i ma pieniądze, potrzebę, to wizę tę otrzyma bez większych problemów. Na 10 lat z prawem wielokrotnego przekraczania granicy. A co z tymi, których nie stać na te 100 dolców i nie chce im się umawiać z konsulem na audiencję? Załóżmy, że mamy ruch bezwizowy i taki Bronek (nie mylić z prezydentem RP) jedzie sobie do New Yorku , ot tak sobie, bo lubi. Ktoś wierzy, że Bronka urzędnik imigracyjny wpuści na terytorium Stanów? Są przeciez duze szanse,ze Bronek będzie się kilka godzin błąkał po lotnisku w poszukiwaniu wyjścia. Już był taki precedens z gostkiem na lotnisku w Toronto w Kanadzie. Ten przypadek jest znany, bo facet w końcu (po kilku godzinach błakania się poszukiwaniu wyjścia) zaczął się awanturować, rzucać krzesłami w szyby i ochrona potraktowała go zbyt surowo uśmiercając taserem niechcący. A ile jest podobnych przypadków, nie zakończonych glośnymi sprawami, mimo , że nasz dzielny globtrotuar nie wie, że 'wyjście' to po ichniemu 'exit'? Ktoś myśli, że przy braku wiz każdy Bronek wjedzie sobie do Stanów kiedy chce i jak chce? Chyba się gościom cuś z Irlandią pomyrdało...
Polakom nie uda się z Chicago zrobić drugiego Dublina. Nie ma takiej opcji i to może być jedna z przyczyn amerykańskiej ostrozności w zniesieniu wiz dla Polaków. Ot, chuchają na zimne. Co jest tym bardziej zabawne, że Stany jako miejsce do zarobkowania spadły do 3-ciej ligi. Po co jechać do dalekiej Ameryki, ryzykować deportację po złapaniu na nielegalu. Po co harować jak wół za parę coraz mniej wartych dolców, bez ubezpieczenia, bez szans na zalegalizowanie pobytu, gdy cała Unia stoi otworem, z prawami pracowniczymi, benefitami, z zabezpieczeniami socjalnymi , o których nawet rodowici Amerykanie mogą tylko pomarzyc w swoim kraju. Ale Polakom nie przegada...
Zamiast się chandryczyć o idiotyczne wizy, Polska powinna walczyć jak lew o amerykańskie inwestycje, szczególnie te z koszyka nowych technologii. ALe tu by trzeba pomysłu, jakiejś wizji, jakiegoś przełamania idiotycznych schematów ględzenia o pierdołach. Zamiast pieprzenia o poprawie wzajemnych stosunków, o tarczach, o śmiesznych gestach. Gdyby Amerykanie mieli u nas spore interesy, jak np w Irlandii, sami dbaliby o ich ochronę przed nieobliczalną Rosją. A tak, jesteśmy dla nich 'mocarstwem' gdzieś między Ghaną, a Kenią. Z tym, że u nas obecny prezydent Stanów zadnych rodzinnych koneksji nie posiada....



Komentarze
Pokaż komentarze