Czasem już nie wiem. Śmiać się czy płakać. Pisałem już kiedyś o tym, ale temat (niestety) nic nie stracił na swej aktualności.
Przy każdej wizycie jakiegoś polskiego oficjela w Stanach póki co Zjednoczonych. Przy każdej wizycie jakiego oficjela amerykańskiego w Polsce, jak królik z kapelusza wyskakuje sprawa ruchu bezwizowego Polaków do Stanów. Odnosze wrażenie, że sprawa jest już nie tylko prestizowa, ale wręcz najważniejsza w naszych stosunkach z (jeszcze) mocarstwem zza oceanu.
Dla mnie jest to śmieszne, bo nie cierpię tego nadymania się naszych dyplomatołów. Już tłumaczę dlaczego. Uważam, że w naszych relacjach ze Stanami sprawa wiz (ich zniesienia dla obywateli RP) jest tak naprawdę drugo, a nawet trzeciorzędna i jest to tylko i wyłącznie sprawa prestiżowa. Tymczasem odnosi się wrażenie, że sprawa wiz to być albo nie być polskiej polityki zagranicznej w stronę USA. Jest to żałosne i żenujące.
Po pierwsze bowiem, wizę do Stanów dostanie KAŻDY obywatel RP, który o nią wystąpi i ma ku temu powody i środki na tę wyprawę . Większość moich znajomych ma już dawno wizy 10-letnie z możliwością wielokrotnego przekraczania granicy.
Po drugie, komu wizy odmówiono, ten nawet w wypadku bezwizowego ruchu - do Stanów nie wjedzie, a tylko narazi się na koszty biletu lotniczego i kosztów deportacji. Bowiem w Stanach i tak ostateczną decyzję o wpuszczeniu danego delikwenta do Stanów podejmuje urzędnik immigration na lotnisku. Jeśli stwierdzi, że osoba nie ma wystarczającej ilości srodków na swoje utrzymanie lub będzie podejrzewał, że osoba zamierza podjąć nielegalną pracę - nie wpuści takiej osoby, amen!
Po trzecie , cały czas jest mowa o wizach TURYSTYCZNYCH!!! Po zniesieniu wiz również wjazd do Stanów będzie możliwy TYLKO dla turystów! Mrzonki o uczynieniu z Chicago drugiego Dublina można sobie włożyć...
Byłem ostatnio w kraju i jakoś nie zauważyłem aż takiego podniesienia się poziomu zycia, żeby ludzie nagle chcieli się pozbyć nadmiaru środków pieniężnych na weekendowe zakupy w New Yorku czy wybierając się całą rodziną na wakacje do Parku Yellowstone. Chyba, ze mnie coś ominęło...
Zupełnie nie rozumiem tego oślego uporu rodaków w tej kwestii. Urażona narodowa duma. Dobre sobie. Gdy nasi rodacy w Stanach przestaną robić na czarno za białych murzynów - to wtedy bez proszenia się i karkołomnych zabiegów wujcio Sam wizy zniesie. Gdy lecimy bić się na drugim końcu świata, gdy tylko wujcio Sam skinie paluszkiem, za friko - nasza duma narodowa nie jest urażona ani o milimetr...
Jak dla mnie to jakaś paranoja i kuriozum z tą drętwą gadką o tych nieszczęsnych wizach. Niech mi ktoś odpowie, po co przeciętny Kowalski miałby teraz do Stanów jechać??? Dolar bije rekordy słabości, bezrobocie w Stanach naprawdę wysokie. Pracować na czarno się za diabła nie opłaci, a ryzyko w razie wypadku, czy deportacji - ogromne...
W Unii każdy obywatel naszego kraju może sobie pracować legalnie, za europejskie stawki, wyższe od amerykańskich. Jest ubezpieczony. W razie utraty pracy należy mu się przyzwoity zasiłek i rózne benefity. No żyć, nie umierać. Po kiego chcieć emigrować do Stanów? Nie mam pojęcia. Może 20 lat temu to miało sens, ale obecnie to rodzaj matolstwa. Ale przynajmniej nasze dzielne dyplomatołki mają temat zastępczy. Zamiast zajmować się konkretami współpracy gospodarczej, wojskowej, to oni zajmują się nikomu niepotrzebnymi wizami. Tak jak cały ten cyrkowy (nie)rząd cudaków. Kolejny temat zastępczy...
Gdy premier Tusk prowadził kampanię wyborczą pod hasłem budowy drugiej Irlandii, myślałem, że chodzi mu o sposób w jaki ten kraj przeszedł w ciągu 20 lat. Od pariasa, ubogiego krewnego Europy, dzięki mądrej polityce przyciągania firm amerykańskich, ten kraj stał się bardzo bogaty. Z kraju emigrantów stał się krajem imigrantów, którzy walili tu drzwami i oknami. Bardzo wielu Polaków na tym boomie skorzystało, ustawiając się w życiu. Mimo kryzysu wciąż wielu pozostało, korzystając ze szczodrości tego państwa. Irlandia ponad 25 lat temu stworzyła korzystne warunki dla amerykańskich inwestycji i wszyscy na tym zyskali. Postawili na firmy PRODUKUJĄCE nowoczesne technologie i zatrudniające ludzi. Nie na hipermarkety, wysysające pieniądze z gospodarki i transferujace zyski za granicę. Tu wielkie, międzynarodowe sieci handlowe działają od niedawna, podczas gdy firmy takie jak Dell, Hawlett Packard, Intel i wiele, wiele innych z branży najnowszych technologii i firm farmaceutycznych, niemal od początku - skuszone tanimi terenami przygotowanymi przez rząd i niskimi podatkami.
A nasz premier Tusk reklamuje portugalską 'Biedronkę'....
I walczy o zniesienie wiz turystycznych dla Polaków do Stanów....



Komentarze
Pokaż komentarze