Zawsze dziwiła mnie i zastanawiała ta wszechobecna autoagresja ( poniekąd ) wobec własnej stolicy. Wystarczy wyjechać 30 km za Warszawę albo wejść na jakikolwiek portal internetowy by zostać zalanym hektolitrami jadu i nienawiści do miasta z Syrenką w herbie. Sam nie jestem warszawiakiem - mój ojciec w niej się urodził, a ja już poza nią - ale pracuje w niej , mam do niej stosunkowo bliziutko - więc mogę pisać ten tekst bez posądzenia mnie o twardy lokalny patriotyzm.
Spróbuję się tu zastanowić gdzie może być źródło tej niebywałej niechęci Polaków do swojej stolicy i jej mieszkańców i jak jej zapobiec..
Myślę że początkiem tej zakodowanej ambiwalencji był rok 1944. Przed wojną Warszawa była ponoć miastem z duszą i charakterem. Podziwiać ją można na starych zdjęciach i faktycznie coś w tym jest. "Paryż wschodu" mógł się podobać - fajna miejska zabudowa, sporo zieleni, klimatyczne kwiaciarki..Zemsta Niemców na Powstańcach Warszawy zakończyła w praktyce żywot tego miasta. Duża część ludności Warszawy zginęła bądź uciekła przed niemiecką zemstą. Potem przyszedł ruski i od razu z miejsca zrobił w Warszawie potężną parującą kupę i to w samym centrum. Mało tego - uczynił z niej jej symbol. Mówię oczywiśćie o Pajacu "Kultury", który został niczym rdzawy radziecki sztylet wbity wprost w serce zrujnowanej , ale jeszcze żywej stolicy. Zabrał swoją rozbuchaną radziecką pałacowatością potężny areał w środku dotychczasowego miasta.
Smród taki z tej kupy zalatywał i zalatuje że rozłożył całe miasto na łopatki. Jak miasto może żyć skoro nie ma serca ? I tak każdy spoza Warszawy kto widział gdzieś symbol pałacu od razu myslał - komuchy pewnie tam same ..Wszystko biorą dla siebie a nam nie dają nic..Od czasu gdy zbudowano pałac Warszawa już sie nie podniosła. Zaburzony został duch i energia miasta - dalej poleciało już domino. Rozrastać się to miasto poczeło w najróżniejszych kieunkach , coraz to bardziej dziwacznych - tu jakieś wieżowce, tu stare rudery..Brak rozumnego planowania spowodował że Warszawa raz kopnięta przez ruskiego stała się miastem nie do życia - bez przestrzeni dla ludzi , dla wspólnego ich spędzania czasu, porozrzucana i pociachana bezmyślną komunikacją - a jedną wielką biurowco - sypialnią.
Może coś konstruktywnego napiszecie , ktoś słusznie powie...Tak, owszem - oto moja wizja ratowania stolicy dla Polaków. Kto w ogole powiedział że stolica ma być centrum uniwersum wszelakiego ? Tyle miast ma metropolijne ciągoty.. A dać część ośrodków władzy centralnej do Łodzi czy Pozania. A zrobić ze wspomnianej Łodzi biznesowy manhattan a parlament np . do Krakowa. Dlaczego nie? Wziąść się raz w sobie i rozpirzyć ten pałac kultury , nawet za ciezkie pieniądze , i odbudować porzadne centrum Warszawy i oddać je ludziom. Postawić na miejsca historyczne , związane z historią - takie jak Muzeum Powstania, żeby taki turysta jak już przyjechał , to niech mu tygodnia malo bedzie aby wszystko zobaczyć Otworzyć wreszcie stolicę na Wisłę bo na dzień dzisiejszy ma się wrażenie że jest przecięta jakimś atomowym rowem nieporadnie połączonym brzydkimi mostami.
Generalnie wpuścić trochę powietrza do zatęchłego miasta , które wciąż nie zostało przywrócone Polakom a zamienione w zakorkowane "coś" . Nie ma się więc co dziwić że ludziom kojarzy się tylko z bałaganem , korkami, nieuprzejmością i brakiem powietrza - a jednocześnie niemającym alternatywy.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)