Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
63
BLOG

Premiership - dzielne chłopaki z Burnley

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 10

     Jako kibic piłki noznej  uwielbiam wszelkiego rodzaju niespodzianki . Nie ma nic piękniejszego niz prztyczek w Goliatowy nabzdyczony nosek. Takiego właśnie prztyczka dostały gwiazdy z Manchesteru i Liverpoolu ( Everton ) od , nie bójmy się użyć tego słowa wbrew politycznej poprawności , prowincjonalnego na brytyjskie standardy , klubu Burnley F.C.

      Klub to zaiste mocno klimatyczny w kontekście mocno skomercjalizowanej i gwiazdorskiej ligi angielskiej. Dostał się do Premiership , można by powiedzieć- ku własnemu zdziwieniu. W zeszłym sezonie brutalnie skazywany przez wszelkiej maści ekspertów na spadek z Champinonship (II liga angielska)  . Po serii porażek na początku owego sezonu , przewidywania zdają się potwierdzać. Ale potem dzieje się "cud". Zespół jak to sie mówi "zatrybia" i wpełza do baraży o ekstraklasę! Tam pokonuje Sheffield i sensacja staje się faktem. Parweniusz wchodzi na salony.

     Mimo w sumie bogatej historii ( mistrzostwo Anglii 1921,1960 ) na dzisiejsze realia klub to w skali Premiership jakby z innej bajki. Można by powiedzieć rodzinno -piknikowy. W okresie złej gry kilka sezonów temu prezes klubu obiecał kibicom , że jeśli wykupia karnety to za 2 sezony ,potem dostaną wejściówki na sezon po niższych cenach. Pewnie nie śniło mu się nawet że akurat wtedy The Clarets będą grać w jednej lidze z Man U , Chelsea czy Liverpoolem. Słowo się rzekło, więc kibice mają wyjątkową okazję obejrzeć Premiership ze sporą zniżką. Dopełnieniem specyficznego klimatu klubu jest fakt iż na koszulkach zawodnicy Burnley  reklamuja...ciasto.

   Po obejrzeniu meczu w którym niezwykłą ambicją i wola walki pokonali zdezorientowany brakiem swojego asa Ronaldo Manchester United zapałałem do nich sympatią. Po pokonaniu Evertonu ta sympatia jeszcze wzrosła. Przypomina mi Burnley trochę klub z mojego miasta Znicz Pruszków. Jeszcze lat temu parę tułał się po niskich klasach rozgrywkowych. Biletów za wstęp nie było , zamiast trybuny były ławeczki z parku a na nich ja , mój kumpel i stadko miejscowych podstarzałych pijaczków. W błocie które było boiskiem taplali się Majewski i Lewandowski .Teraz mieszają w czołówce I ej ligi i dają reprezentantów kraju.

  Nie łudzę się że Burnley będzie rewelacją przez cały sezon. Tempo meczów w Anglii jest potworne i zadyszki dostają najwięksi. Burnley przegra pewnie jeszcze wiele meczy i będzie sie broniło dramatycznie przed spadkiem jak w zeszłym sezonie inna rewelacja Hull City. Ale ja i tak będe im kibicował.

   

  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości