WIem , że nie jest to materiał na żaden poważny wpis , ale nie mogę sobie odmówić opisania pewnej drobnej sytuacji jaka spotkała mnie dziś ,gdy po drodze z pracy odwiedziłem jeden ze spożywczaków. Nie mogę sobie odmówić bo była prawie jak wyjęta z filmu Barei.
Ide w kierunku spożywczaka. Gdy jestem już nieopodal , widzę , że z przeciwnej strony nadchodzi mocno niepewnym krokiem , pewien starszego już mocno wieku Pan. Uprzedził mnie i jako pierwszy wślizgnął się w czeluść sklepiku zostawiając za sobą mocno alkoholową aurę. Ja tuż zanim.
W sklepie jest tylko Pani sprzedawczyni , znudzona całym światem oparta o ladę. Widok wtaczającego się jegomościa , nie wywołał na jej twarzy ruchu nawet najmniejszego mięśnia twarzy. Zanim ów Pan dotarł do lady ona uprzedziła jego zamiary i nie zmieniając wciąż ani o jotę znudzonego wyrazu twarzy , z trudem tamując nadchodzące ziewnięcie beznamiętnie zapytała :
- Starogardzkieeej..?
:)



Komentarze
Pokaż komentarze (3)