Zatkałem dziś nos, porzuciłem wszelkie uprzedzenia, kupiłem czipsy i zasiadłem do oglądania kolejnego "klasyka" naszej skopanej ekstraklasy. Anturaż z okresu wielkiej przebudowy. Stadiony nieczynne bo odbudowywane, więc gramy we Wronkach. Piknik w środku października nie skusił zbyt wielu kibiców - nie wiem ile i jak się jedzie z Poznania do Wronek ale nie dziwie się fanom Lecha. Ja mam do stadionu Znicza Pruszków jakieś 4 minuty spacerkiem zaciąganym papieroskiem - gdybym musiał iść tam 20 minut to już bym sie zastanawiał czy warto - a jak trzeba tłuc się godzinę to też bym wymiękł, nawet biorąc pod uwagę że to Wisła przyjeżdza.
Zaczęło się. Chłopaki chyba grali dużo na Playstation w ostatnią Fifę bo rzucili się na grę jak moj kolega Czarek K. na babu ( pozdrawiam:) ) Europa - zakrzyknęli komentatorzy Canal +-cmokając raz i drugi nad poziomem polskiego ligowego meczu. Hm.. Europka raczej bym rzekł. Nawet jeśli mecz wybił się ponad przeciętność naszej ligowej dziadowszczyzny to i tak do potyczek z najlepszych lig mu było daleko. Peszko kopiący się w czoło 3 metry od pustej bramki, czy wiecznie wkurzony na cały świat Brozinho to tylko pierwsze z brzegu przypadki. Na chłodno patrząc płynnej precyzyjnej gry jednak nie było zbyt wiele - natomiast wyczekiwanej przez naszych dziennikarzy ambicji, walki i gryzienia trawy -mnóstwo.
Lech wygrał 1-0. Jak to w naszym futbolu - słaby słabszemu pokazał miejsce w szyku. Wielkiego pożytku z tego nie było. Wciąż oglądając ten mecz miałem w pamięci mecz z soboty Valencia - Barcelona gdzie też była walka - tyle że cholerka jakaś taka atrakcyjniejsza i mniej toporna.
Wydarzenie meczu? Trener Maciej Skorża został przez sędziego wysłany na trybuny. Szukał, szukał tych trybun aż w końcu stanął gdzieś z boczku . Czy we Wronkach nie ma trybun tylko małe trybunki i szkoleniowcowi się pomyliło? Ciekawe jakby szukał trybun we Wronkach Sir Alex Fergusson?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)