Niech będzie pochwalony! Działo się, oj działo.
Z powodu zasp nie wychodziliśmy do sklepu po Gazetę Polsko Codziennie, dlatego nie wiedzieliśmy, czy atak zimy jest wino gendera, czy Tuska (Tusk, jak wiadomo, miał babcię mówiąco po niemiecku, dlatego pójdzie do piekła). Z żono nie dało się na ten temat porozmawiać, postanowiła się w ogóle nie interesować tak poważno kwestio polityczno, tylko zupełnie jak jakiś leming, którego obchodzi tylko ciepła woda w kranie, marudziła i marudziła, że śnieg z ganku nieodgarnięty. Ja na to zupełnie trzeźwo i inteligentnie, że kto się przejmuje gankiem, kiedy Zamach Katyński jest wciąż niewyjaśniony, a ona głupia machnęła ręko i poszła sama odśnieżać.
Kiedy skończyła, to już mogła pójść do sklepu i przynieść niezależno prasę, z której - zgodnie z przewidywaniami - dowiedzieliśmy się, że atak zimy to wina Tuska, który w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że nam podwórko zawiało, no ale czego się innego spodziewać, skoro jest rudy! Na szczęście z żono już wszystko w porządku, przeczytała, jak gendery ścigajo najświętszego Księdza Profesora Oko, chcąc go zaatakować swoimi odbytami i od przedwczoraj nie przestaje pomstować, że jak dorwie takiego gendera, to żywy nie ujdzie.
Stąd wniosek: na lemingozę nie ma jak siedem godzin odśnieżania - przechodzi od razu!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)