28 obserwujących
533 notki
169k odsłon
  90   0

Urodził się, ale po co?

Co zatem zawdzięczamy temu polskiemu świętemu, że pozwalamy mu stać w każdej nieomal mieścinie po krzakach i pilnować interesów. Zapytajmy: zatem czyich interesów?


Jeśli nie przeczytałeś i nie przetrawiłeś tych trzech encyklik KK w kwestiach społecznych:
- Rerum novarum Leona XIII z 1891r.
- Quadragesimo anno Piusa XI z 1931r.
- Centesimus annus Jana Pawła II z 1991r.
z pewnością to wyczuję i wywalę Twój komentarz. Z pewnością nie jesteś katolikiem a jakimś zmutowanym trójżydzianem polaka.

     Celebry jakie będą się dzisiaj odbywały jakoś przeżyjemy. 18 maja 1920 roku urodził się w Wadowicach Karol Józef Wojtyła.

     Co zatem zawdzięczamy temu polskiemu świętemu, że pozwalamy mu stać w każdej nieomal mieścinie po krzakach i pilnować interesów. Zapytajmy zatem czyich interesów, w świetle wymienionych encyklik, tenże osobnik pilnuje.

     W obrębie kościoła katolickiego, papieża Leona XIII nazywa się „socjalistą pobożnym” a jak wiemy kościół w trosce o zbawienie naszych dusz z socjalizmem walczyć musi. Czymże zatem zawinił Leon XIII. Moim zdaniem nagrzeszył raczej niewiele przeciwko kościelnemu dogmatowi o predyspozycji. Aby nie wgłębiać się w szczegóły to: wolą boską jest aby biedny był biedny a bogaty był bogaty. Taki jest porządek rzeczy i już i śliz. Kościół zatem długo służył jako „jarzmo z dzwoneczkami” uświęcając proces bogacenia się bogatych i biednienia biednych. Nie tylko kościół katolicki tak ma. Mają to wszystkie kościoły i katolicką (a jeszcze bardziej protestancką) doktrynę o predyspozycji uzupełniają prawosławna sudba i chociażby buddyjska karma. Posypały się zatem gromy na naszego „socjalistę pobożnego” za to, że sugerował aby płace poddać „kryterium sprawiedliwości”. Nie tak od razy aby kazał im godziwie płacić, ale pod pewnymi warunkami: jak już zapewni sobie i rodzinie do trzeciego pokolenia godziwy byt i jeśli będzie miał taki kaprys.
     Niektórzy twierdzą, że to pofolgowanie wyzysku było chwilowym wypadkiem przy pracy tego „jarzma z dzwoneczkami” mocno przyciśniętego do ściany ideologią socjalistyczną i komunistyczną. W sumie: zero konkretów i apelowanie do ludzkich instynktów tych, którzy tych instynktów nie mieli.
     Kolejna encyklika w tej samej sprawie Piusa XIII to już inna kategoria. Pojawia się tam bowiem mocny postulat deproletaryzacji ujęty w akapicie 65:
"65. Jednakowoż ze względu na obecne stosunki społeczne uważamy za bardzo wskazane, by umo­wa o najem pracy była w granicach możliwości uzupełniana umową spółkową, co już w różnych formach zaczęto praktykować z niemałym pożytkiem tak pracowników, jak właścicieli. W taki to sposób robotnicy i urzędnicy otrzymują udział we własności lub zarządzie przedsiębiorstwa, albo też w jakiś sposób uczestniczą w jego zyskach."
     Mamy tu zatem jawne wystąpienie przeciwko dogmatowi o predyspozycji. Także i tutaj nie obyło się bez dociśnięcia kolanem tego „jarzma z dzwoneczkami” przez praktykę socjalistyczną i to polskiego socjalizmu. Pius XIII napisał bowiem ten akapit pod wpływem dzieła polskiego przedsiębiorcy Mariana Wieleżyńskiego jakim była pierwsza na ziemiach polskich spółka właścicielsko-pracownicza „Gazolina” S.A. O Mariana Wieleżyńskiego upomina się także lwowska szkołą organizacji i zarządzania z Karolem Adamieckim i Edwinem Hauswaldem. Było w tym działaniu coś słowiańskiego, bo także kardynał August Hlond (ten który wprowadził do obiegu intelektualnego termin „unii kapitału i pracy") jak i prezydent Mościcki (były członek zarządu Gazoliny) mocno wspierali koncepcję deproletaryzacji.

     Coś trzeba było z tym fantem zrobić, zbliżał się czas transformacji ustrojowej w bloku sowieckim i okazja aby się kolejny raz obłowić. Wyciągnął więc i odkurzył Wojtyła sprawdzony przez wieki dogmat o predyspozycji. Rozwiązał Papieski Urząd Nauczycielski, który kontynuował dzieło zapoczątkowane przez „socjalistę pobożnego” czyli Leona XIII, rozprawił się ze wszystkim co jakoś tam pachniało marksizmem czyli z: socjalizmem,teologią wyzwolenia, dystrybucjonizmem . Wszystko co chociaż trochę dotykało słowa „wspólne” zostało wycięte w pień łącznie nawet ze spółdzielczością. Nic przecież innego nie mógł zrobić neopersonalista i nikt lepiej jak neopersonalista do tej roboty się nadawał. Każdy sobie miał rzepkę skrobać a najlepiej by było, gdyby modelem dla polskiej gospodarki była dwuosobowa firma budowlana. Wszystko co większe trudno byłoby przykuć do zachodnich łańcuchów dostaw (łańcuchów niewolnictwa gospodarczego).

Co się jeszcze Wojtyle udało w skali międzynarodowej?

     Ano udało mu się załatwić wszystkie partie chadeckie na Zachodzie. Kiedyś za sprawą właśnie encykliki Quadragesimo anno do kościołów waliły tłumy, gdyż wydał on walkę dogmatowi o predyspozycji. To za sprawą jezuity Oswalda von Nell-Breuninga Niemcy otrzymały ustawę o Mibestimmung. Na próżno jej współautor (razem z Marianem Wieleżyńskim) encykliki Quadragesimo anno ostrzegał Wojtyłę, że pisze encykliki na poziomie prymitywnego przedwojennego polskiego katechizmu. Przecież tylko dla ludzi zaczadzonych,  serwowana z ambony, przypowieść o winnicy może być atrakcyjna. Partie chadeckie to już raczej zakłady geriatryczne a kościoły pustoszeją.

No tylko pogratulować pontyfikatu.

Zaznaczam: nie przeczytałeś encyklik, nie śledziłaś/eś rozwoju społecznego nauczania kościoła to skorzystaj z przywileju milczenia.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale