nocri nocri
327
BLOG

Projekt PJN - Britanic tonie !

nocri nocri Polityka Obserwuj notkę 0

 

Jak zapewne pamiętacie Projekt PJN dotarł już w miejsce z którego trudno będzie coś w polityce narozrabiać. Jak powstawał dowiecie się jeśli już nie wiecie z poprzednich części opowiadania. Wszystkie dostępne w przepastnych czeluściach bloga :)

 

Projekt PJN - początek koszmaru

Projekt PJN - koszmar powraca

 

Dziś 3 część dramatyczna i mogąca budzić lęk więc osoby niepełnoletnie proszone są o czytanie z osobą dorosła ;)

---------------------------------------------------------------------

 

Młody wchodząc do budynku natknął się na Ornitologa. Ni w ząb mu to spotkanie nie pasowało gdyż nie miał za grosz szacunku do swojego blogowego rywala. Jednak uśmiechnął się w duchu.

- miałes być gwiazdą PJN a zostaniesz kometą - pomyślał złośliwie. Projekt PJN nie sprawdził się więc jego naczelna inteligencka tuba propagandowa jak był często Ornitolog nazywany zapewne wróci z politycznej wycieczki po Parlamencie Europejskim do telewizyjnych kilkusekundowych występów jako główny politolog prawicy komentujący rzeczywistość swoimi mądrościami. Ornitolog zaciągnął się ostatni raz , zgasił niedopałek i spojrzał wyzywająco na Młodego i wszedł przed nim do budynku partii.

"12:00 obecność obowiązkowa" - sms o takiej treści dokładnie o 6:00 dotarł do wszystkich najważniejszych partyjnych telefonów komórkowych.  Powoli najważniejsze osoby w partii schodziły się na spotkanie. Powód nie był znany. Rzadko , jeśli nie wcale  zdarzało się że o spotkaniu z Prezesem dowiadywali się na kilka godzin przed. Zwykle informacja podawana była dużo wcześniej i można się było fizycznie i psychicznie przygotować do gniewu jaki spadał na ich głowy. Po przegranych wyborach parlamentarnych i w zasadzie każdych innych następnych najważniejszych głosowaniach  "młot Prezesa" spadał na nie dość często. Jednak dzisiejszy dzień miał przynieść coś czego się żaden z nich nie spodziewał. 

Gabinet Prezesa wypełniał się powoli. Skupienie na twarzach zebranych oraz przeraźliwa cisza powodowały że na plecach Młodego zebrały się pierwsze krople potu. Optymizm jakim się cechował coraz bardziej się od niego oddalał w obliczu nie pewnych min reszty "Załogi Britanica". Po  ostatnich występach Prezesa i porównywaniu ich rywali do tonącego transatlantyku wśród niechętnych im dziennikarzy przyjęło się określenie "Britanic" dla ich własnego partyjnego statku. Młody ciągle nie mógł zrozumieć dlaczego dziennikarze tak ich nazwali. W gabinecie tym czasem pojawili sie najważniejsi z ważnych partyjnych szeregów. Młody dostrzegł Kluskę - główną postać wykreowaną na lidera PJNu a podstępem godnym mistrza wprowadzoną w szeregi znienawidzonej PO. Obok niej jak zwykle kręcił się Ornitolog a tuż za nią siedział Łysy. Historia z Łysym jest o tyle zabawna że Młody spodziewał się na dziś właśnie dekapitacji politycznej tegoż członka Projektu PJN. To co ostatnimi czasy wyprawia Łysy w mediach woła o pomstę do nieba.

- rozumiem że dostał polecenie wywołania zamętu i wrogich sił ale jak tak można dzień w dzień oczerniać partię która go wykarmiła i kolegów którzy nie raz ratowali go od niechybnej politycznej śmierci - pomyślał ze złością Młody. Był pewien że Prezes dziś rozliczy się z Łysym za ostatnie medialne przeginki którymi żyją wszystkie niechętne im stacje radiowe i telewizyjne a także znienawidzona GW.

W gabinecie zrobiło się coraz gwarniej. Cisza wywołana niepewnością i zagadką spotkania rozwiała się gdzieś w zwykłych towarzyskich rozmowach. Jednak napięcie w szeregach było wyczuwalne i kumulowało się gdzieś pod sufitem gabinetu by spaść na nich nagle jak piorun z jasnego nieba. Dźwięk który usłyszeli mimo gwaru sparaliżował ich w jednym momencie.

... otworzyły się drzwi i stanął w nich Ponury. Jego twarz siniała w stłumionym świetle gabinetu. Spojrzał na wszystkich pustym wzrokiem. - Cisza ! - syknął. ...- ...czekać w spokoju . - dodał i zniknął ponownie za dębowymi drzwiami prywatnej części gabinetu. Wszyscy spojrzeli na siebie i nie mieli już ochoty na prywatne rozmowy i rozsiewanie ploteczek z politycznych kuluarów. Posłanka Świętokrzyska aż usiadła z wrażenia i kazała sobie nalać wody. Młody jako dżentelmen pełną gębą skoczył do karafki i nalał jej szklaneczkę. Zawsze mu się posłanka podobała.  Zapewne Freud miał by wiele do powiedzenia w sprawie owej platonicznej miłostki młodego adepta sztuki politycznej do starej politycznej wygi.  Młodemu oczy świeciły się za każdym razem gdy posłanka odgarniała uciążliwie opadającą na oko grzywkę. Młody szklankę podał ale w oczy posłanki nie spojrzał. Dzisiejszy dzień nie sprzyjał emocjonalnym impulsom a i posłanka Świętokrzyska nie sprawiała wrażenia osoby z którą można dziś choć trochę poflirtować. Na dobrą sprawę sam nie miał głowy do damsko-męskich figli które tak uwielbiał jako młody jeszcze przecież człowiek.

Wrócił więc Młody w zacieniony kąt pokoju i patrzył się w drzwi z których był pewien że za chwilę wyjdzie jego guru i siła przewodnia jedynej Sprawiedliwej partii w tym kraju. Tak się też stało. Drzwi otworzyły się cicho i z ciemnego pokoju do gabinetu wszedł Prezes. Jednak to co zobaczył Młody spowodowało że tak jak stał tak usiadł. W progu stał Prezes w frotowej pidżamie i ze zwisającym w jego prawej ręce wielkim pluszowym misiem. Oczy Młodego zrobiły się wielkie jak spodki. Patrzył z niedowierzaniem to na Prezesa to na resztę partyjnych kolegów. Prezes cicho szurając papuciami podszedł jak duch do biurka i położył kartkę papieru na jego blacie.

- wjeb***ście nas na minę - cicho zaklnął pod nosem obrócił się na pięcie i wrócił w ciemność pomieszczenia z którego wyszedł. Drzwi zamknęły się cicho. Wszyscy stali jak wryci. Zdawało się że nikt nie oddycha. Przelatująca mucha narobiła więcej hałasu niż 20 osób zgromadzonych w  gabinecie Prezesa na partyjnym spotkaniu. Ciszę przerwał ostry dźwięk. To szklanka z wodą posłanki Świętokrzyskiej spadła na podłogę rozbijając się w drobny mak. Tuż za szklanką na podłogę spłynęła sama posłanka którą w ostatniej chwili podtrzymał i posadził na fotelu poseł Cymes. Gdy  posłanka była już w miarę bezpieczna choć jej twarz wskazywała że zemdlenie nie minęło , poseł podszedł do biurka i niepewnie wziął kartkę pozostawioną przez Prezesa.

-Co wywołało taką złość ?-  pytali się w myślach wszyscy patrząc na Cymesa z nadzieją na rozwiązanie. Młody cichutko siedział w tym czasie w kącie pokoju. Teraz zrozumiał tego dziennikarskiego "Britanica". Słowa Prezesa wyjaśniły mu tajemnicę .
-toniemy jak Brytanic , mina załatwiła parowiec , mina załatwiła i nas - gdy ta myśl przemknęła przez przerażony umysł Młodego rozpłakał sie jak dziecko. Łzy waliły o podłogę a Młody nie mógł ich w żaden sposób powstrzymać. Reszta osób które stały z nim w gabinecie Prezesa patrzyła na  Młodego z totalnym zaskoczeniem.

-...to koniec ?  ...dlaczego ?  ...dopiero zacząłem się uczyć ! - spośród żałosnego płaczu posłowie wyłuskiwali jedynie porwane części zdań i słów  wypowiadanych przez adepta sztuki politycznej. Jednak nie potrafili zrozumieć czego Młody właśnie się domyślił.

- Daliście ciała na całej linii ... moi drodzy - słowa europosła Piszczela przeszyły wszystkich. Nikt nie zauważył jak i kiedy Piszczel pojawił się w gabinecie. Europoseł podszedł do łkającego Młodego i mocno złapał go za ramię. Młody chlipiąc cichutko wytarł ręką cieknące łzy i patrzył z uwielbieniem na starszego kolegę. Zawsze chciał być jak on. Piszczel również spojrzał prosto w oczy młodego polityka pogłaskał go po głowie podszedł do Cymesa , zdecydowanym ruchem wyrwał mu kawałek papieru i ciągnął dalej:


- jak można było tak spieprzyć tak doskonały plan. Wszystko zaplanowane i zapięte na ostatni guzik. To Wasza wina. Nie nadajecie się do misji którą nam przed laty wyznaczył Prezes. Nie jesteście godni Jego wielkich myśli. Cóż mamy więc z Wami zrobić ? - jego spojrzenie przemknęło przez  wszystkie przerażone oczy w gabinecie i zatrzymało się na wielkich jak głazy narzutowe w Jurze krakowsko-częstochowskiej ślepiach posła Ślimoka. Poseł już raz ten wzrok czuł gdy zbierał baty przez Skype'a od posła Piszczela gdy dał ciała w programie radiowym tej jędzy Olejnik. Wtedy jednak dzieliła ich odległość i ekran komputera a przerażający wzrok europosła wzmocniony mocną soczewką nie był tak przeraźliwy jak dziś.

-matko czy to ja wprowadziłem nasz okręt na minę ? - pomyślał ze strachem Ślimok i ślina pociekła mu z kącika ust. Więcej nie był już wstanie pamiętać.

Piszczel spojrzał na zemdlone ciało Ślimoka , podniósł wzrok na innych przerażonych gości w gabinecie Prezesa i syknął ...
- Spójrzcie na wyniki ostatniego sondażu -w tym momencie rzucił ponownie na biurko kartkę papieru - już niedługo nowe rozdanie , módlcie się byście się zobaczyli na naszych wyborczych listach - zakończył i zamknął za sobą drzwi do prywatnej części gabinetu.

Atmosfera jaką pozostawił w pomieszczeniu mogła by zabić  - każdy jeden poseł z dwudziestki zebranych nie był wstanie zebrać myśli. Młody uspokoił się i wstał. Spojrzał na wszystkich z wyższością podbudowany bratnim uściskiem europosła Piszczela podszedł do drzwi za którymi zniknął jego idol. Obrócił się jeszcze raz w kierunku zebranych , spojrzał wymownie w oczy dochodzącej do siebie posłanki Świętokrzyskiej , nacisnął klamkę i wszedł zamykając za sobą cicho drzwi.

cd nastąpi ... albo i nie ;)

 kliknij i promuj :)

pozdrawiam

------------------------------------------------------------------

więcej wpisów : 

Przemyślenia z drogi...

nocri
O mnie nocri

Nocri was there: Sekcja informacyjna: Google

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka