15 obserwujących
191 notek
196k odsłon
  189   0

Patopolityk - nowy trend na polskiej scenie politycznej

Co łączy Frasyniuka, Szczerbę, Jachirę, Sikorskiego, Nitrasa, Tomczyka czy ostatnio niejakiego Sterczewskiego do tej pory kompletnie nieznanego nikomu poza jego klatką schodową i jego osiedlem? Otóż każda z wyżej wymienionych osób to klasyczny okaz "patopolityka".  Modę na patopolitykę rozpoczął w polskim sejmie niejaki Palikot, dziś już na śmietniku historii. To on jako pierwszy postanowił do polskiego sejmu wprowadzić starą, znaną wszystkim celebrytom zasadę mówiącą, że nie ważne jak się pisze o celebrycie dobrze czy źle byle by się pisało. 

Słowo patopolityk ma swoje korzenie w określeniu patocelebryta. Od paru lat różne stacje telewizyjne prześcigają się w promowaniu patocelebrytów. Klasycznym przykładem patocelebrytyzmu jest Ryszard z Chłopaków do wzięcia, Dagmara z Królowych życia, skądinąd sympatyczny Hos z Opowieści Bieszczadu czy wielu innych. Wszystkie te osoby zyskały niezwykłą popularność poprzez środki masowego przekazu czy to jest telewizja czy internet. Filmy z ich udziałem oglądają setki tysięcy ludzi czekając z niecierpliwością na następne odcinki z udziałem tych postaci.

Polscy patopolitycy zauważyli, że ten styl ta działalność medialna  (media kochają sensacje) przynosi spodziewane, pozytywne dla patopolityków efekty. Zgodnie z hitlerowską zasadą mówiącą, że w polityce kompletnie nie ważne są argumenty, a liczą się  emocje, wielu z polskich polityków wzięło sobie tę zasadę głęboko do serca. Nie ważne co powiedzą, kogo zmieszają z błotem, kogo oplują czy obsikają. Kompletnie nie ważne co zrobią. Może to być największy kretynizm czy kompromitacja. Ważne, że rzucą się na to media i co najważniejsze, że  zobaczą to miliony ludzi.  Właśnie w ten sposób ci ludzie nakręcają sobie widownię. 

Ktoś może powiedzieć...Przecież oni się po prostu kompromitują! Nic bardziej błędnego. Należy pamiętać, że ten medialny przekaz ma być zawsze skierowany do określonego, przychylnego patopolitykowi elektoratu. Czy Frasyniuk lżąc polskich pograniczników kierował ten przekaz do elektoratu PiS? Oczywiście, że nie. On opluwając żołnierzy czyli formację kierowaną przez funkcjonariusza PiS zyskuje i to bardzo w oczach elektoratu antypisowskiego. Ten elektorat utożsamia się z Frasyniukiem, ceni go nie za dowalenie żołnierzom tylko za opluwanie PiS i ten patopolityk dobrze o tym wie. 

Czy Sikorski bez jakichkolwiek barier publicznie obrzuca łajnem Kukiza czyni to w odruchu serca? Nic podobnego, on wzbudza emocje wśród swojego elektoratu. On bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, że dla wyborców PO staje się biczem na PiS. Ale zarówno Frasyniuk, Sikorski, Jachira czy inni patopolitycy wiedzą, że im ten przekaz będzie bardziej chamski, bardziej wulgarny, bardziej agresywny tym większe emocje wywoła wśród ich wyborców i tym dłużej zostaną oni zapamiętani szczególnie zapamiętani do następnych jakichkolwiek wyborów. 

Szczerba z sejmowym kolegą wpadli na pomysł zainteresowania mediów poprzez systematyczne akcje. Głupie bo głupie nie przynoszące żadnych efektów poza zaistnieniem w mediach, ale to się sprawdza. Codziennie niemal mamy tych dwóch patopolityków w mediach. 

Taki sam pomysł miał niejaki Tomczyk intonując w sejmie hymn narodowy, kalecząc go niemiłosiernie. Czy ktoś pamięta jak ten patopolityk masakrował hymn? Nie, wyborcy PO już zawsze będą pamiętać Tomczyka jako gwiazdę PO występującą z trybuny sejmowej, a to, że się kompletnie zbłaźnił nie ma dla jego elektoratu żadnego znaczenia 

Wczoraj mieliśmy przykład następnej gwiazdy patopolitycznej jaka zabłysnęła na firmamencie polskiej polityki. To niejaki Franek Sterczewski. Poseł na sejm Rzeczpospolitej Polskiej. Wybraniec narodu, elita III RP do tej pory nie znany niemal nikomu włącznie z jego partyjnymi kolegami z ław sejmowych. Franek pewnie za namową innego patopolityka postanowił zaistnieć w mediach. Złapał w rękę reklamówkę z bananami podszedł do pograniczników i zaczął się z nimi przeganiać na oczach wielu kamer. To nic, że jego rajd skończył się szybciej niż zaczął, ale patopolityk zaistniał, zabłysnął jak gwiazda w tysiącach polskich domów. Nie ważne, że biegał jak Struś Pędziwiatr. Nie ważne, że dla każdego normalnego człowieka nie karierowicza politycznego to była kompromitacja. Ważne, że teraz Franka w Polsce znają wszyscy i nie zapomną jego martyrologii, aż do następnych wyborów.  

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale