10 obserwujących
168 notek
175k odsłon
2869 odsłon

Kup pan auto, czyli polskie Eldorado dla oszustów

Wykop Skomentuj28

Czy kiedykolwiek ktoś w Polsce przeprowadził badania dotyczące procentowego udziału w sprzedaży samochodów wprowadzanych na rynek po wypadkach lub z cofanymi licznikami? Nie słyszałem o tego typu badaniach zatem sam w skali mikro przeprowadziłem takie doświadczenie. 

Ustaliłem, że poszukam wśród handlarzy i właścicieli komisów jakiegoś w miarę popularnej marki i modelu auta. Postanowiłem poszukać samochodu Audi, model A3. 

Tradycyjnie wszedłem na najbardziej popularne portale ogłoszeniowe czyli otomoto oraz OLX. 

Znalazłem interesujące mnie auto i udałem się do komisu oferującego sprzedaż pierwszego znalezionego przeze mnie w sieci auta. Komis znajdował się w Katowicach. Wcześniej spojrzałem na opinie dotyczące samego komisu i bez większej ekscytacji dowiedziałem się z zamieszczonych opinii, że ów komis to oszuści, złodzieje i kompletni kłamcy. Nie zważając na opinie umówiłem się z z panią, która miała mi zademonstrować wybrane auto. 

Zapytałem wcześniej przez telefon czy mogę zasięgnąć opinii siły fachowej i podjechać tym autem do pierwszego lepszego warsztatu na co pani wyraziła zgodę. Na miejscu zaczęły się problemy z realizacją zgody na podjechanie do warsztatu. Pani oświadczyła, że nie ma za bardzo czasu, a sam nie mogę jechać. Swoją drogą pani bardzo zachwalała auto i oświadczyła, że auto jest własnością jej koleżanki i ręczy za jakość przedmiotu transakcji. Umówiliśmy się zatem na następny dzień. Poprosiłem jeszcze panią o podanie numeru VIN ponieważ chciałem sprawdzić historię pojazdu. Tak też uczyniłem. Po sprawdzeniu historii moje zaskoczenie było mówiąc delikatnie dość znaczne. Okazało się,  że samochód został sprowadzony do Polski w 2006 roku i miał od tamtego czasu uwaga....15 właścicieli!!! Niektórzy właściciele sprzedawali samochód po paru dniach niektórzy po paru miesiącach. Najbardziej wytrwały był właścicielem owego przedmiotu pożądania całe 8 miesięcy. Jak mogłem przeczytać w ogłoszeniu komisu auto miało przejechane 198 tys. km zaś z historii pojazdu wynikało, że już w 2016 na liczniku miało 203 tys. km. Oczywiście nie byłem skłonny w takim wypadku nabyć tego auta, ale skłonny byłem na zgłoszenie owego przypadku do księgi rekordów Guinnessa 

Wybrałem zatem ofertę dealera z Krakowa. Piękne Audi fantastycznie wyposażone, mocny silnik, skórzana tapicerka no cudo. Auto sprowadzone ze Stanów Zjednoczonych. Dealer zapewniał mnie, że stan auta jest idealny. Ilość przejechanych mil prawdziwa, a karoseria nie ruszana ponieważ samochód był kupiony na aukcji bankowej w Stanach. Co więcej dealer przesłał mi nawet zdjęcia ze Stanów jak ów piękny samochód wyglądał przed podróżą do Polski. 

Nauczony poprzednim doświadczeniem poprosiłem o numer VIN i dane auta. Dealer bez wahania udostępnił mi dane. Na polskich stronach opisujących historię auta znalazłem jedynie informacje, że samochód został zarejestrowany w Polsce dnia tego i tego i miał 3 właścicieli. Nic mi to właściwie nie dało, ale zadzwoniłem do mojego przyjaciela do Stanów. Ten wysłał mi adres strony amerykańskiej, gdzie po wpisaniu danych auta wyskakuje historia i różne informacje na temat auta. Tak też uczyniłem. Moje zaskoczenie na pewno nie było mniejsze niż w wypadku pierwszego auta. Otóż co się okazało. Auto w 2012 roku na zachodzie Stanów zostało zatopione w czasie powodzi. Na stronie zamieszczone były zdjęcia auta, które wykonała firma ubezpieczeniowa. Nie poznałem tego auta. Nie dość, że cały w błocie to jeszcze uszkodzona karoseria...obraz nędzy i rozpaczy. Adnotacja na stronie brzmiała ...bez prawa rejestracji na terenie Stanów Zjednoczonych. Była tam również cena za jaką auto zostało sprzedane na aukcji czyli 500 dolarów amerykańskich. Oczywiście nie byłem skłonny wydać ponad 25 tys. zł za ten samochód. 

W tzw. międzyczasie nie trafiłem na nic interesującego, aż tu nagle jest. Piękne autko w idealnym stanie. To co napisał handlarz pod ofertą było fantastyczne, było wspaniałą reklamą produktu i samego handlarza i równocześnie jednym wielkim oszustwem. Napisał między innymi - Oferuję ci samochód sprawdzony, pewny i idealny wręcz nie posiadający żadnych wad. Ilość przejechanych kilometrów ręczę na piśmie nic tam na gębę. Po co masz szukać jeździć po całej Polsce, przyjedź do Kętrzyna. 

No więc tradycyjnie telefonicznie poprosiłem handlarza o numer VIN w wiadomym celu. Handlarz obiecał wysłać numer na następny dzień. Nic z tego nie doczekałem się. Zatem poprosiłem ponownie i ponownie otrzymałem odpowiedź identyczną...wyślę jutro. Oczywiście jutro było to samo. Handlarz tłumaczył się, że ma 70 aut i co dzień wysyła lawetę do Niemiec i nie ma czasu. W końcu łaskawie otrzymałem MMS z numerem VIN reklamowanego przez handlarza samochodu. 

I co się okazało? ...cała ta reklama handlarza to jedno wielkie oszustwo, co do jednego słowa. 

Handlarz zapewniał, iż za przebieg samochodu ręczy na piśmie z podpisem owego handlarza. Przebieg zapewniany przez handlarza to 156 tys. km zaś w historii pojazdu jak byk widnieje pod datą 08.09.16 widnieje 262186 km, no to tym razem przesadził oszust poważnie. Zadzwoniłem zatem do handlarza, żeby po prostu zapytać o powód tej różnicy pomiędzy tym o czym zapewnia handlarz, a stanem rzeczywistym. Handlarz odebrał ode mnie telefon raz...i więcej nie odebrał. 

Wszystkie wyżej opisane zdarzenia to przestępstwa zawarte w art 286 kk przypominam zatem treść artykułu:

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Wszystkie wyżej opisane zdarzenia zostały zainicjowane publicznymi ogłoszeniami dostępnymi dla każdego...dla Policji również. Zatem pytanie nasuwa się samo. Dlaczego ci wszyscy oszuści tak swobodnie uprawiają swój przestępczy proceder bez najmniejszego skrępowania oszukując tysiące Polaków. Jeśli ja zwykły, szary obywatel RP bez problemu potrafię odkryć i zdemaskować przestępcę, dlaczego odpowiednie służby państwowe nie potrafią lub nie chcą tego czynić?

Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, ale ostrzegam. Jeśli kupiliście używany samochód i wcześniej nie sprawdzaliście jego historii, to nie czyńcie tego teraz...możecie doznać szoku.

Wykop Skomentuj28
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka