"Kommiersant" podaje, że (Tatiana) Anodina (szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego - red.) "dała do zrozumienia, iż fatalne działania polskich pilotów mogły mieć związek z obecnością osób postronnych w kokpicie".
Edmund Klich, polscy eksperci nie zgadzają się z tym i twierdzą, że głosy te były słyszalne na ok. 20 minut przed katastrofą, a zatem nie mogły mieć istotnego znaczenia. Dlaczego w takim razie Anodina sugeruje, że konieczne są pogłębione badania w tym kierunku? Dlaczego jednocześnie pomija ona informacje, że kontrolerzy lotu z lotniska Siewiernoje za późno podali naszym pilotom polecenia wyrównania lotu do horyzontu, kiedy nie było już możliwe wydostanie się z pułapki owego parowu przed pasem startowym? To są informacje podane dopiero dziś przez "Kommiersanta", czyli nie przez jakiś niszowe, podejrzane o nieprzyzwoite spekulacje, rodzime czasopismo.
Czy Tatiana Anodina kłamie? Czy to nie jest oczywiste, celowe manipulowanie informacją o wynikach postępowania, zmierzające do ukrycia błędów strony rosyjskiej? Dlatego też, nie wspominając już o braku jakiegokolwiek wyjaśnienia opóźnienia akcji ratunkowej o 16 minut i podania nieprawdziwej godziny katastrofy, należy stwierdzić, że te wątpliwości stwarzają obiektywne przesłanki do braku zaufania wobec rosyjskich śledczych.
Nie jest jeszcze za późno, a ten moment, kiedy wczorajsza informacja podczas konferencji Anodiny okazała się być mocno niewiarygodna, jest najlepszym do oprotestowania tego dochodzenia i wysunięcia przez polski rząd stanowczego żądania przejęcia całości postępowania przez niezależną komisję międzynarodową!
Panie Premierze, dość kłamstw, będzie pan bohaterem, a Polacy odzyskają resztki postradanego zaufania do rządu! Niech Polacy wreszcie zobaczą nagłówki w gazetach: Premier Tusk żąda przekazania dochodzenia w sprawie katastrofy smoleńskiej!


Komentarze
Pokaż komentarze (18)