Profesor Balcerowicz, doradca i gorący sympatyk Platformy Obywatelskiej, przedstawił wczoraj w wywiadzie telewizyjnym swoją nową hierarchię wartości. Wyłożył on szerokiej publiczności jak należy oceniać byłych ministrów Skarbu Państwa. Można chyba przypuszczać, że jest to oficjalna już wykładnia interpretacyjna, obowiązująca środowiska związane z Platformą.
Według niego bohaterem godnym jakiegoś spiżowego pomnika jest były minister Skarbu Państwa Emil Wąsacz, natomiast na wtrącenie do ciemnych lochów zasługuje minister Wojciech Jasiński. Wąsacz był jego zdaniem zupełnie niepotrzebnie i bez zdania racji ciągany przed Trybunał Stanu. Balcerowicz zarazem skazał publicznie Jasińskiego za rzekome straty Skarbu Państwa poprzez opóźnianie prywatyzacji.
Prawda jest taka, że Wąsacz miał postawione zarzuty w związku z zaniżeniem wycen przy wielkich prywatyzacjach takich jak sprzedaż Domów Towarowych Centrum ze stratą szacowaną przed laty przez NIK na co najmniej 85 mln zł, za prywatyzację Telekomunikacji Polskiej ze stratą około 27 mln zł oraz za PZU SA, gdzie nabywcy 30% akcji uzyskali uprawnienia inwestora strategicznego. Sejm RP orzekł, że minister Wąsacz naruszył konstytucyjny obowiązek ochrony interesów Skarbu Państwa.
Natomiast Wojciech Jasiński jest człowiekiem z drugiej strony frontu: jako były nikowiec, świadomy mnożących się nieprawidłowości w procesach prywatyzacyjnych, faktycznie przyhamował ich tempo i wziął je pod lupę. Po prostu chciał je przeprowadzać w sposób przejrzysty, uczciwie.
Cóż, według profesora Balcerowicza powinien on był dalej, na wyprzódki, wyprzedawać majątek państwowy za bezdurno! Pod sąd z nim! Wąsacz na cokoły! Oto, jak po wyborach - jeśli całą pulę zgarnie Platforma - może wyglądać Polska!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)