Seweryn Blumsztajn to redaktor "Gazety Wyborczej", który chyba lansuje nowy model dziennikarza "pro forma", albo "dziennikarza gadającego" lub raczej "zawodnika w pluciu do celu", bo nic nie piszącego: jego nazwiska w tym piśmie pod żadnym artykułem nie znajduję. Tenże więc zawodnik recenzując w TVP Info wystąpienie programowe premiera Jarosława Kaczyńskiego (w tłumnym choć deszczowym Zakopanem) powątpiewał sobie w szczerość pokojowych haseł Kaczyńskiego. Powiedział mniej więcej coś takiego, że nawołujący teraz do pokoju Kaczyński sam jest autorem wywołanej wojny polsko -polskiej.
Po pierwsze, to już jest takie pomieszanie różnych wojen i różnych haseł, że nie wiadomo właściwie, o co chodzi? Nie bardzo też umieli się do tego odnieść inni komentatorzy w studio - zgłupieli na takie dictum! Jedynym logicznym wnioskiem jest to, że nawet gdyby Kaczyński obsypał "Gazetę Wyborczą" płatkami róż i wysłał tuzin pokojowych, białych gołębi, to i tak arbitrzy z "Gazety" orzekliby,że to nie tylko fałszywe, puste gesty, ale że to wręcz upokarzające i obraźliwe! Ciekawe tylko, czy i jak odsyłaliby je z powrotem Kaczyńskiemu...?
Po drugie, to jest dla wszystkich "oczywista oczywistość", że ostatnią wojnę polsko - polską wywołała Platforma złotymi ustami Andrzeja Wajdy w królewskich Łazienkach na akademii ku czci kandydata Komorowskiego. Wszyscy to widzieli, słyszeli na własne uszy! W tym samym czasie ludzie Prawa i Sprawiedliwości oraz, pogardliwie i ośmieszająco przez "Gazetę" nazywane"Towarzystwo katastrofy", wycofane z życia publicznego w ciszy znosiło kolejne dokopywania...
Po trzecie, na wypadek gdyby niektórzy inaczej to odebrali i chcieli się odnieść do dalszej przeszłości, uprzejmie przypominam, że to nie tak było! To Platforma odrzuciła propozycję koalicji z PIS. Nie ma tu żadnej zmiany, nie ma nic nowego ze strony Prawa i Sprawiedliwości - to kontynuacja stałej polityki budowania porozumienia z Platformą.
Do momentu zwycięstwa wyborczego PIS w 2005 r. wszystko grało, był pokój, liderzy zgodnie mówili o planach koalicyjnych, zbieżności programowej. Tak było przez lata: przy okazji wyborów samorządowych w 2002 r. obydwie partie zawarły porozumienie o wystawieniu wspólnych list do niemal wszystkich sejmików wojewódzkich w kraju. W październiku 2005 r. , tuż przed wyborami, Tusk mówił jeszcze "Od początku zakładałem, i dzisiaj ta opinia znajduje bardzo mocne potwierdzenie, że Polsce potrzebny jest duet Platforma - PiS." I co mu się nagle potem odmieniło?
Nagle po wygranej PiS stał się dla PO całym złem. Trzeba było jakoś usprawiedliwić tę woltę i stąd kolejne ataki, opluwanie i sztuczne hodowanie "okropieństw pisowskiego terroru".
Jednym z najbardziej wytartych sloganów używanych w tej propagandzie, to "terror antykorupcyjny", stworzenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, sprawa doktora G., Sawickiej, sprawa Ziobry itd. W tych sprawach, orzeczenie za orzeczeniem, czas przyznaje rację PiS-owi. Fakty są takie, że za utworzeniem CBA głosowała również Platforma, a Tusk wielokrotnie deklarował wolę walki z korupcją. Nie wiem tylko, czy mógłby on jednak powtórzyć swoje słowa z 2005 r. nie wywołując dziśsalwy śmiechu? I kto tu się zmienia?
Jarosław Kaczyński zawsze mówił o tym, że Polska jest najważniejsza, że Polska ma być silna gospodarczo, dumna swoją tradycją, że ma być solidarna, sprawiedliwa, bez podziałów na mohery, biedną wiochę, cepelię i majętną, wykształconą elitę, na gorszych i lepszych... Zawsze odróżniał pragmatykę w stosunkach między państwami a serdeczność, przyjacielskie stosunki między ludźmi. Mówił o modernizacji Polski w oparciu o tradycyjne wartości. Pamiętał o dzieciach i młodzieży jako o przyszłości Polski. Jego program jest stały, spójny, konsekwentny. Jako człowiek doświadczony wielką osobistą tragedią pokazał niezłomność, niezwykłą siłę charakteru. To prawdziwy mąż stanu.
A Tusk, cóż... Nie wyeliminował z polityki ani Drzewieckiego, ani Chlebowskiego, prawda? Robi skok na władzę: po kolei na CBA, NIK, IPN, NBP, KRRiTV, dostosowuje sobie sposób finansowania partii potycznych itd. itp. W ubiegłym roku nastąpił turbo-dynamiczny wzrost zatrudnienia w administracji... O czym zapomniałem?
Niech no nam teraz Tusk powtórzy, że "Od 1991 r. praktyka i legislacja zmierzają do powstania państwa molocha (...) z tym wiąże się korupcja, której źródłem jest zło, które jest w człowieku, ale to zło rozwija się dużo lepiej, kiedy państwo jest niesprawne, a stara się być wszechwładne."
[wypowiedź z 20 września 2005 r, cyt. za www.po.org.pl]
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka