Przez cały czas kampanii próbowano premiera Jarosława Kaczyńskiego prowokować do jakiegoś ataku, jakiegoś ostrzejszego wystąpienia, które dało by się potem pokazać opinii publicznej w negatywnym kontekście. Bez powodzenia.
Stosowano do tego celu różne metody, uderzając w jego nieżyjącego Brata, fałszywie przedstawiając jego prezydenturę. Komorowski wyciągał regularnie niemal na każdym spotkaniu obrzydliwy slogan o walce o krzesła i samolot. Prowokowano, uderzając w najczulsze miejsca. Nie udawało się.
Próbowano go obarczać odpowiedzialnością za każdą najdrobniejszą uwagę, za każdy gest dezaprobaty wobec Platformy czy to ze strony kolegów partyjnych, czy to ze strony zupełnie anonimowych osób. Próbowano go postponować nawet za piękny, patriotyczny i obywatelski, spontaniczny ruch "Solidarni 2010".
Niestety, odtrąca się jego rękę wyciągniętą do pojednania i współpracy. Każde jego pozytywne zachowanie było poddawane w wątpliwość, zarzucano mu od razu zakłamanie, próbowano podkopywać jego wiarygodność. Jego uczciwość się sama broni, jego szczerość ujmuje.
Jestem jego pewien. On ma naprawdę szeroką wiedzę ogólną, świetną znajomość mechanizmów państwa, fundament z prawa, był premierem. Jest człowiekiem inteligentnym, o dużej kulturze osobistej, z poczuciem humoru, z bogatą osobowością, otwartym. Jest silniejszy przez tragedię, jaka go dotknęła, niezłomny. Jarosław Kaczyński zachowuje się jak chodzący wzór dla całej klasypolitycznej.
W każdym jego kroku widzę poczucie odpowiedzialności za Polskę. Nie pusta zachłanność na władzę by potem nic nie robić, jak u polityków Platformy, ale godne przyjęcie obowiązku tej walki z troski o państwo właśnie, aby nie zostało zawłaszczone przez monopol jednej partii, by nie stracić tej demokracji, tej naszej solidarności, o którą kiedyś walczyliśmy. Daje się odczuć, że ludzie pokładają w nim ogromną wiarę i to jest właśnie ten dar charyzmy.
Jestem spokojny, że takiego prezydenta będzie szanował cały świat i że tak z rolnikiem z biednej kieleckiej wsi, jak i z prezydentami światowych mocarstw, z każdym znajdzie wspólny język. Wiem, że on nie palnie żadnego żenującego głupstwa czy nietaktu i nie będziemy musieli przez kolejnych pięć lat wstydzić się przed znajomymi z zagranicy. Bo to jest Ktoś, to jest prawdziwy mąż stanu.
34
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)