Nie smućmy się. To jest naprawdę świetny wynik. Z politycznego cienia, spod ściany, PiS wyszło na prowadzenie, kończy godnym remisem. To bardzo dobra pozycja startowa do wyborów samorządowych i parlamentarnych. Szczególnie ważne jest wzmocnienie PiS na wsi i liczba wolontariuszy - wspaniałych młodych ludzi. To jest wielkie bogactwo.
Jest jeszcze wiele do zrobienia. Następuje proces utraty zaufania: blisko połowa społeczeństwa zmęczona kolejnymi niespełnionymi obietnicami, rozczarowana polityką, krytyczna, nie poszła do urn. Wiemy, że ta grupa nie zaufa już Tuskowi. Czy zaufa komukolwiek innemu?
Co dalej? Będzie rozwijany eksperyment "zgodnego" rządzenia Tuska z Komorowskim i propaganda sukcesu. W kampanii Komorowskiego padło bardzo dużo kosztownych obietnic, poczekajmy, jak one będą realizowne. Tusk raczej nie podejmie żadnych odważnych reform w roku wyborczym, ale zobaczymy... Oby nie okazało się wkrótce, że zamiast podwyżek, konieczne będzie zamrożenie wynagrodzeń sfery budżetowej, redukcja zatrudnienia, podniesienie podatków, cięcia wydatków na cele społeczne itd. Być może ludzie zapomną o in vitro, o Karcie Praw Podstawowych i parytetach, a zaczną przeliczać swoje emerytury, zasiłki... Przyjdzie wkrótce taki moment, kiedy ktoś zaśmieje się gorzko przypominając o obietnicach wyborczych Komorowskiego. A Platforma nie będzie już miała pod ręką wymówki w postaci "hamulcowego Kaczyńskiego" i to będzie koniec jej prosperity. Pełnia władzy, monopol władzy Tuska i żadnego usprawiedliwienia! Premier Tusk odejdzie, a wówczas odejdzie już raz na zawsze. W ten sposób wybór Komorowskiego oznacza początek końca Tuska.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)