07.07. Łęczyca (PAP) - W Sądzie Rejonowym w Łęczycy (Łódzkie) rozpoczął się w środę proces biznesmena, założyciela jednej z łódzkich komercyjnych stacji radiowych K.K., oskarżonego o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad końmi. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia.
W 2009 roku Pogotowie dla Zwierząt w Trzciance wywiozło ze stadniny w Prądzewie w sumie ponad 50 koni, wśród nich 10 było na granicy życia i śmierci. Konie były zaniedbywane od lat: żyły w odchodach, bez ściółki i czystej wody do picia, były zarobaczone, miały wszy i grzybicę. Krwawiące rany na łbach u źrebiąt spowodowane były kantarami, za ciasnymi dla rosnących zwierząt. Źrebięta nie mogły otwierać pysków i były głodne.
Zazwyczaj kary orzekane są w miesiącach, nie latach i to w zawieszeniu. Szczęściem, zwierzęta nie wracają juz do oprawcy.
Biznesmen twierdzi, że on o niczym nie wiedział, nikt z pracowników go o niczym nie informował. On nigdy nie rozmawiał z pracującymi przy koniach. Powiedział podczas rozprawy, że nie wyobraża sobie, żeby "ktoś śmierdzący gnojem" podszedł do niego, gdy był "w białym garniturze i czystym mercedesie". Zapomniał tylko wspomnieć o złotych łańcuchach i sygnetach. Prokuratura zresztą ustaliła, że oskarżony ma udziały przekraczające 400 tys. zł w licznych spółkach prawa handlowego. Nie powstrzymało to jednakK.K. przed zwróceniem się do sądu z wnioskiem o zwolnienie go z kosztów procesu i przyznanie obrońcy z urzędu. Uzasadnił to tym, że... nie uzyskuje żadnych dochodów, nie ma żadnego majątku i jest na utrzymaniu rodziny. Sąd jednak nie ulitował się nad tym biedakiem.
Sąd przychylił się za to do innego wniosku oskarżonego: nie zezwolił na publikację jego danych i wizerunku. I to mnie dziwi! K.K. będzie mógł sobie dalej tę całą sprawę lekceważyć i udawać, że nie ma problemu. Nie zaszkodzi mu to w żadnej mierze w interesach, na przykład w założeniu nowej, podobnie nisko nakładowej, stadniny w innym miejscu Polski, gdzie jeszcze o nim nie słyszano. Pomnażać dochody, zakładać nowe spółki, zakładać setki nowych stadnin... Czyż to nie jest wystarczająco ważny interes społeczny?
Wygląda na to, że ów biznesmen ma sądy i w ogóle prawo w głębokim poważaniu.Dziwi mnie, że sąd daje parasol ochronny komuś, kto daje pozór, że mógłby go sobie kupić. Nie ma co czekać na ostateczny wyrok z upublicznieniem jego nazwiska. To jest ważne już od pierwszej rozprawy, gdyż oskarżony udziela wywiadów mediom, a to nie przydaje szczególnej chwały sądom, ani nie mobilizuje do większej dbałości o zwierzęta.
Szkoda, że sąd nie skorzystał tu z możliwości prewencyjnych, bo publiczne napiętnowanie K.K. mogłoby powstrzymać innych przed znęcaniem się nad zwierzętami; uświadomić im, że prędzej czy później sprawiedliwość ich nie ominie.
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka