Nareszcie dowiadujemy się prawdy, jak premier Donald Tusk "przeżywał" śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, 10 kwietnia. Urządzał sobie wyścigi samochodem, żeby nie dopuścić do tego, żeby pierwszy na miejsce katastrofy dojechal Jarosław Kaczyński. Starał się tam nie spotkać twarzą w twarz z bratem śp. Prezydenta. Specjalnie wybrał inne przejście. Celebrował uściski z premierem Putinem pod obszernym namiotem przed kamerami telewizyjnymi, w świetle lamp i fleszy, odgrywał spektakl pt. "dwóch władców świata", podczas gdy nieopodal w błocie i w deszczu leżało opuszczone ciało Prezydenta RP. Premier Donald Tusk nie pomyśłał ani o trumnie, ani o warcie przy zwłokach. Ciało Prezydenta RP pozostawione zostało na deszczu, na gołej ziemi, na czarnej folii w ruskiej trumnie.
Prawdę tę ujawnił dzisiaj wreszcie w programie Moniki Olejnik poseł Joachim Brudziński, ale pewne fragmenty informacji o tej sytuacji docierały do mnie już wcześniej, z różnych źródeł, na przykład o tym ostrym wyprzedzaniu na wąskiej smoleńskiej drodze. Inne obrazy są nam znane z telewizji. Mam też drobną, acz znamienną, osobistą obserwację z tamtego dnia. Zanim udałem się, jak wielu z nas pod Pałac Prezydencki, okolo godziny 13-tej byłem w kwiaciarni przy ul. Bagatela, najbliższej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Stalem się tam przypadkowym świadkiem rozmowy ekspedientek, które - z własnej inicjatywy i zapobiegliwości - szukały biało-czerwonej wstęgi (a może znicza, nie pamiętam dobrze), na wypadek gdyby się im w Kancelarii znów coś przypomniało w ostatniej chwili... Że o kwiatach też sobie późno przypomnieli. Ton tej rozmowy starczał za komentarz: rząd sobie to lekceważy, w sprawie złożenia kwiatów przed Pałacem Prezydenckim tego dnia byli ostatni.
Właśnie w TVN24 jest reakcja rządu na zarzut posła Brudzińskiego o nieposzanowanie ciała śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez premiera Tuska: zarzut obrócony został przeciw formułującej go osobie, jako niewiarygodnej i emocjonalnej. Klasyka: obrona przez atak. Brudziński woła o szacunek? To jego pierwszego odedrzeć z szacunku!
Jeden z ministrów rządu Platformy, Kwiatkowski, twierdzi, że relacja posła Brudzińskiego go dziwi, że Jarosław Kaczyński był zapraszany przez premiera Tuska do samolotu, do wspólnego udania się do Smoleńska. Można oczywiście tak kogoś zapraszać, żeby ten ktoś z tego nie zechcial skorzystać, nie mógł skorzystać. Zapraszając tak, jak wcześniej minister Arabski i premier Tusk zapraszali jego śp. Brata!
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka