Straszna rzecz się stała, rzecz po prostu niesłychana! Na zaprzysiężeniu nowego prezydenta nie było premiera Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PIS! dziennikarze wybranych redakcji i stacji dociekają przyczyn politycznych, kwestionują podane im jako wyjaśnienie powody osobiste, rzucają oskarżenia o lekceważenie państwa i prawa! Oni już wiedzą. wiedzą z całą pewnością, że to ostateczne wypowiedzenie wojny polsko-polskiej!
OK, nie będę wspominać przykrych faktów, wypominać obraźliwych słów, słów pełnych pogardy, lekceważenia, kpiny wobec śp. Lecha Kaczyńskiego, jakie padły wielokrotnie w czasie kampanii z ust kandydata Komorowskiego. Pisałem wcześniej wielokrotnie o agresji, o małostkowym i chamskim zachowaniu Komorowskiego. Żaden się autorytet moralny nie obruszał, że to niegodne, że to lekceważenie najwyższego organu państwa, samego państwa i prawa... Żadne słowo przeprosin i wyrazy choćby woli ugody nie zostały wypowiedziane. W tej sytuacji pojawienie się na przykład w Zamku Królewskim Prezesa Kaczyńskiego na uroczystym "wręczeniu insygniów prezydenckich" byłoby jakby ukorzeniem się przed nowo wstępującym na monarsze trony władcą... Zachowanie Jarosława Kaczyńskiego znów jest jak wzorzec z Sevres - panowie politycy z PIS patrzcie i uczcie się! Patrzcie i tylko naśladujcie! To jest zachowanie godności i pokazanie siły, niezłomności charakteru!
Powracając jednak do tego, o czym napisać chciałem, czyli do wypominania przez "zaprzyjaźnionych" dziennikarzy nieobecności bądź niezbyt entuzjastycznego przyjęcia wystąpienia nowego prezydenta Komorowskiego, że niby oklasków za mało było, to mówię Wam, to jest istny cyrk! Czy te tefałeny chciałyby widzieć nas wszystkich teraz na klęczkach?
Tymczasem widzimy, że w szeregach Platformy też zabrakło należytej estymy dla tego "świętego dnia" czy "dnia święta". Oklaski były jakby mechaniczne, uśmiechy - wymuszone i sztuczne,bez ekstazy, a co gorsza zabrakło wielu ich własnych liderów. Gdzie była kolejna Tuskowa siostra - Hanna Gronkiewicz -Waltz? Ona wypoczywa dziś w pewnej nadmorskiej miejscowości, pławiąc się w słonecznych kąpielach. Czy to nie jest dobitny znak lekceważenia? Na pewno nie, to należy ocenić jako znak przemęczenia pracą w służbie miastu stołecznemu, na pewno były jakieś względy osobiste, rodzinne, nikt tego nie waży się podważać... Nie było na pewno względów ambicjonalnych, politycznych, nie szkodzi, że ją ostatnio zupełnie pominięto... Dlaczego zabrakło pani Hani w pierwszych rzędach najwierniejszych? Tego jednak dziennikarze już nie śledzą, ich nie interesuje nic poza walką z opozycją.
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka