Pałac Prezydencki przejęty przez Komorowskiego coraz bardziej przypomina twierdzę obronną. Coraz masywniejsze, coraz to wyższe otaczają go barierki. Coraz to więcej chroni go tzw. sił porządkowych. Policja użyła już dwukrotnie przemocy wobec Bogu ducha winnych obywateli, jak za PRL-u. Najpierw użyła gazu łzawiącego wobec tłumu, który zebrał się w obronie krzyża i pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej. Potem, nocą z 13 na 14 sierpnia używając siły, brutalnie wywlekła spod krzyża czuwających, modlących się tam ludzi. Taka akcja może się w każdej chwili powtórzyć, także wobec ludzi, którzy gromadzą się po drugiej stronie ulicy z tak nienawistnymi dla Platformy, zagrążającymi nie wiedzieć czemu, krzyżami - symbolami żałoby. To jest - powiedzmy wprost - celowa akcja odstraszania i zastraszania mieszkańców Warszawy oraz osób przyjeżdżających z całej Polski, aby bali się pójść złożyć kwiaty, zapalić znicz, pomodlić się w tym miejscu.
Znamienne w tym kontekście są słowa premiera Tuska, który z jednej strony zapowiedział użycie tzw. sił porządkowych wobec spokojnie modlących się obrońców krzyża, a z drugiej strony wyraził pełną tolerancję, akceptację wobec chuligańskiego, gorszącego, prowokatorskiego "hapenningu" urządzonego pod Pałacem Prezydenckim przez "młodzieżowe" bojówki Platformy i SLD. Tusk nawet nie troszczył się o zachowanie minimum pozorów, że zmartwiłoby go, gdyby tam wówczas doszło do otwartego konfliktu, gdyby ktoś tam ucierpiał...
Platforma wznosi więc nowy mur - nie chiński, nie berliński - ale warszawski. Materialnie i mentalnie. Rozdziela nas ten mur jak Żydów od Palestyńczyków, czy protestantów od katolików w Belfaście. Co będzie dalej? Czy wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu powstaną zasieki z drutu kolczastego, wysokie na sześć metrów ogrodzenia czy mur z betonu, a nad nim zawisną reflektory, kamery, powstaną wartownie i patrole policyjne z psami? Na co jeszcze stać Tuska i jego "żołnierzy", aby nie dopuścić do powstania w tym miejscu godnego znaku pamięci?
I znów w uszach powraca śpiew Jacka Kaczmarskiego... "A mury rosną, łańcuch kołysze się u nóg", i nucę sobie cicho, by runął mur...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)