Mieszczuch7 Mieszczuch7
46
BLOG

Komorowski na fundamencie kłamstwa

Mieszczuch7 Mieszczuch7 Polityka Obserwuj notkę 7

 # Donald Tusk, zapowiadając, że nie będzie się ubiegać o fotel prezydenta, oświadczył, iż czyni tak ze względu na ważne reformy, które zamierza przeprowadzić. (...)  

- To nie jest obszar, w którym prezydent powinien oceniać premiera. Premiera i rząd trzeba oceniać w kwestiach planowanych działań, a nie składanych deklaracji. Natomiast każda partia i jej przywódca, a Donald Tusk jest przywódcą partii, musi dokonywać kalkulacji, co konkretnie można zrobić w sposób maksymalnie bezpieczny dla poziomu akceptacji i sympatii społecznej, szczególnie w okresie przedwyborczym. Na pewno taką kalkulację premier przeprowadza. 

(Bronisław Komorowski - Rozmowa z Pawłem Lisickim, Piotrem Gabryelem i Piotrem Gursztynem we wczorajszej "Rzeczpospolitej")

Premier Tusk uchylił się od walki ze  śp. Lechem Kaczyńskim o prezydenturę pod pretekstem pilnej potrzeby reformowania państwa. Po miesiącach powrócił do tego samego pretekstu.  Marszałek Komorowski wraz z premierem Tuskiem przed wyborami prosili o 500 dni spokoju i znów obiecywali nam reformy, nowoczesną Polskę! Odganiali od nas strachy o to, że Platforma stworzy monopol władzy. Premier Tusk przekonywał nas, że Jarosław Kaczyński idzie po władzę na fundamencie kłamstwa...

Marszałek Komorowski wraz z premierem Tuskiem apelowali o 500 dni spokoju bez psujów politycznych i obiecywali nam pokazać, że zgoda naprawdę buduje. Składali wówczas deklaracjezaniechania reformy KRUS, utrzymania wskaźnika 1,95 procent PKB na obronność, przeznaczenia 0,2 procent PKB rocznie na system przeciwpowodziowy, porzucenia planów zrównania wieku emerytalnego, po raz kolejny podwyżki dla nauczycieli, 50-procentowych ulg na transport dla studentów, darmowe autostrady,  refundacji in vitro itd. itp. Te kampanijne obietnice, jak wyliczyli eksperci, mogłyby nas kosztować conajmniej 10 mld zł i z tego względu były całkiem nierealne przy największym w historii deficycie budżetu państwa.

Te obietnice, deklaracje, wynikały z cynicznej kalkulacji premiera, o której bez ogródek mówi teraz  prezydent Komorowski. Platforma dostała swoje 500 dni spokoju, a o reformach zapomnijcie!

Po dwóch miesiącach od wyborów okazuje się, że dla utrzymania akceptacji i sympatii społecznej żadnych reform lepiej nie przeprowadzać. Żadnych, to znaczy nawet tych uzdrawiających gospodarkę. Bezwględnie konieczna reforma finansów publicznych i cięcia wydatków sztywnych byłyby bowiem - jak zapewne wynika z partyjnych badań sondażowych - samobójstwem politycznym dla Platformy. To nie śp. prezydent Lech Kaczyński był prawdziwym hamulcowym dla tego rządu, ale .. sondaże! Na przykład, już planowana podwyżka VAT została przez premiera Tuska zapowiedziana jako taka, która nie odbije się specjalnie na naszych portfelach: mówił on o kilkunastu groszach dziennie. Teraz jednak okazuje się, że to totalnie nierealne wyliczenia, że będzie to znacznie więcej, ale propagandowo lepiej było tak ostrożniej to zaprezentować. Będą to zresztą niejedyne koszty przerzucone na nasze portfele, ale o tym cicho, sza!.

Drogo płacimy za tę lekcję, żeby zrozumieć, iż planowane faktycznie działania rządu i składane deklaracje, to zupełnie różne sprawy. Staje się jasne, że kiedy premier mówi, iż kieruje się dobrem obywateli, to znaczy: wyłącznie dobrem Platformy Obywatelskiej. Tuskowi opłacało się w kampanii naobiecywać elektoratowi gruszek na wierzbie, aby tylko zapewnić sobie przejęcie kolejnej instytucji w państwie. Mimo propagandowego umniejszania znaczenia prezydentury, gadania o żyrandolach, zdobycie tego przyczółka władzy było dla Platformy ogromnie ważne. To jest bowiem funkcja kluczowa dla jej dalszego marszu po całkowite jednowładztwo.

A państwo, czyż nie jest najważniejsze? A reformy? Potem, później, dopiero po wyborach parlamentarnych... To właśnie nowo wybrany prezydent mówi dobitnie w swoim wywiadzie dla "Rzeczpospolitej"... No i okazuje się na koniec, że to Komorowski przyszedł po władzę na fundamencie kłamstwa...

 

 

Mieszczuch7
O mnie Mieszczuch7

„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka