Premier Tusk łamie swoje obietnice wobec nauki: zamiast oczekiwanego stałego zwiększania finansowania do poziomu 2% w latach 2008 - 2013 obciął plan do 0,42% i przekreślił tym samym szanse Polski na nadrobienie cywilizacyjnego, technologicznego zapóźnienia. Pisałem o tym wczoraj.
Edukacja tymczasem, chociaż tak samo wystrychnięta na dudka, cieszy się byle okruchem z pańskiego stołu. Pański gest ministra Rostowskiego wyraża się tym, że dawno temu obiecane podwyżki dla nauczycieli, chociaż okrojone, to mają być jednakowoż wypłacane. I to dopiero po ponownych mękach negocjacyjnych. Nauczyciele mają dostać we wrześniu 7% podwyżkę. Przypomnijmy, premier Tusk w 2007 roku obiecywał nauczycielom radykalne podwyżki.
Nauczyciele sa jedyną grupą wynagradzaną z budżetu państwa, która w 2011 roku może w ogóle otrzymać jakąkolwiek podwyżkę. W założeniach do budżetu na 2011 rok rząd zamroził pensje wszystkich urzędników, żołnierzy, funkcjonariuszy służb mudurowych oraz policjantów. Minister Boni kombinuje jak przeprowadzić masowe zwolnienia, żeby ominąć kodeks pracy, uniknąć potem przegranych przed sądem pracy i wypłacania odszkodowań.
Ta wrześniowa podwyżka oznaczać może w praktyce ok. 70 - 80 zł na rękędla dyplomowanego nauczyciela. Tak, to nie żart! Nauczyciele nie liczą na zbyt wiele, obawiają się zwolnień, są zniechęceni totalną urawniłowką. Cierpliwie znoszą, że Platforma funduje im dodatkowe darmowe godziny pracy i pracę w wakacje.
Poza tym rząd przerzuca część kosztów swoich obietnic na samorządy, bo zaniża subwencję oświatową, więc one muszą do podwyżek pensji nauczycieli dopłacać z własnych budżetów.
Rząd Tuska nie wywiązuje się z obietnicy podniesienia w latach 2007 - 2011 pensji nauczycieli o 50%, co oznaczało by, że w kolejnych budżetach rocznych zapisane powinny być podwyżki po 10%.
Obietnice Komorowskiego, dotyczące 30% podwyżek dla nauczycieli w 2011 roku, pomogły mu wygrać wybory prezydenckie. Obietnicę tę złożył na oczach milionów obywateli podczas relacjonowanej przez telewizje debaty z premierem Jarosławem Kaczyńskim w dniu 30 czerwca 2010 roku.
Marszałek Komorowski jako kandydat na prezydenta mówił: "w życiu ma się jedną twarz i jeden honor, a jak się ciągle coś udaje albo jak się ciągle kłamie, to się twarz traci i honor też się traci" (wypowiedź z 25 czerwca 2010 r.; www.news.money.pl).
Panie Premierze, Panie Prezydencie, gdzie Pańska twarz, gdzie honor, co warte są Pańskie słowa?


Komentarze
Pokaż komentarze (50)