Mieszczuch7 Mieszczuch7
32
BLOG

Kaczyński przeciw "sile spokoju"

Mieszczuch7 Mieszczuch7 Polityka Obserwuj notkę 6

Czy Jarosław Kaczyński podczas ostatniego zjazdu "Solidarności"  mówił nieprawdę o różnicach między ekspertami i robotnikami w stoczni gdańskiej i nie tylko w Sierpniu 80'?  Czy wściekła reakcja  Wałęsy, Borusewicza czy Mazowieckiego  na jego słowa oznacza, że faktycznie nigdy nie próbowali oni "uspakajać"  robotniczego buntu?

Czytam akurat dziennik kompozytora i pisarza, Zygmunta Mycielskiego, a jego poglądy i obawy są moim zdaniem  typowe dla wielu podobnych mu intelektualistów w czasie wydarzeń  Sierpnia 1980'.  Ten dokument jest pośrednim dowodem na to, że ... właśnie Jarosław Kaczyński ma rację.

Czytam w jego "Niby-dzienniku", że oceniał on ówczesne strajki jako słabe, rząd jako słaby, a prawdziwą siłę widział on w Rosji, "bo Rosja może tylko dominować, nie może ustępować, jej wielkość, ogrom, na to nie pozwala." (notka z dnia 15 sierpnia, str. 173). Wygląda na to, że był on zaskoczony,  przestraszony rozwojem wypadków. "Strajki nie ustają, rozszerzają się. Robotnicy żądają wolnych wyborów do własnych rad zawodowych. To już podważenie całego systemu, ustroju." (notka z 17 sierpnia, str. 175)  Robotnicy "żądają"...,  a niby jakim prawem, skoro oni, muzycy, literaci, plastycy już dawno się pogodzili z partyjnym wyborem przewodniczących ich związków?  Pogodzili się z cenzurą, ze skreślaniem koncertów, ze specjalnym uprzywilejowaniem aparatczyków, że nie dochodził w tamtych miesiącach  "Le Monde"... 

Mycielski jest wątpiący, sceptyczny wobec strajków. Pisze on, że ten naród buntował się zawsze nie zważając na konsekwencje, a każdy zryw kończył się katastrofą. 

Elity wiedzą jaka jest stawka, czego się boją i jest jasne, że wolą one swoją małą stabilizację, że nie chcą wcale tego samego, co robotnicy... "Chodzi o wolne, robotnicze związki zawodowe, niezależne od partii i rządu. Punkt centralny, podważający system, w którym rola partii ma być kierującą i decydującą siłą. A Rosja? Czy nie pokryje nieba samolotami z dywizją lądującą gdzieś tutaj? Jestem z pokolenia, które wszystko tak widzi - czarno." (noc z 26 na 27 sierpnia, str. 178, 179)

Z jednej strony Mycielski dostrzega, że to partyjniacy szerzą plotki o radzieckich czołgach i straszą ("głosy o groźbie radzieckiej mnożą się, nie tylko ze strony partii, która tą drogą próbuje opanować sytuację"), lecz z drugiej - poddaje się temu zastraszeniu i czarnowidztwu. Zdaje on sobie sprawę z tego, że partia zgodzi się na reorganizację CRZZ-u, że to jest  jakieś bezpieczne wyjście.  (28 sierpnia, str. 182)

Mycielski przyznaje wyraźnie, "że tylko partia ze swoją kierowniczą rolą (...) pozwala na jakiś cień niezależnego  życia". Uważa on, że "skoro nie tylko partia, ale i cała reszta śwaita liże buty owego sąsiada" to pozostaje tylko uległość.(29 sierpnia, str. 183) Czyż nie widać tu nawet zbieżności z poglądami niektórych wspólczesnych polityków?

Jedocześnie w wywiadach dla mediów zagranicznych Mycielski nie mówi tego, co naprawdę myśli, bo.."Obowiązują tu w takich wypadkach optymistyczne wypowiedzi.." (4 września, str. 188) Na zewnątrz elity łatwo  "przyklejają się" do robotniczego buntu.

W końcu Mycielski  pisze paniczny list do Michnika, żeby ten doprowadził do "uspokojenia, rozsądku". Michnik zaś tłumaczy, że "ta wielka fala, która idzie przez Polskę, nie może być powstrzymana, można ją natomiast w odpowiednim kierunku skierować". (22 września, str. 196, 197) Czyż nie można tego rozumieć jako przyznanie się do manipulowania strajkującymi, zmierzającym do opanowania tego ruchu, wyhamowania lub wyprowadzenia na manowce?

Mycielski był uznanym autorytetem,  po 68'  był na 20 lat wykluczony z życia publicznego, nie grany, ani nie publikowany, był też jednym z sygnatariuszy słynnego Apelu 64. Można zakładać, że liczono się wtedy z jego opiniami, że były one w pewien sposób reprezentatywne.

Eksperci, intelektualiści mieli określony wpływ na Wałęsę i na innych liderów "Solidarności, a jeśli go wykorzystywali w tamtym czasie, to właśnie w tym kierunku "uspokojenia", ugody z partią i kompromisu.  Premier Mazowiecki czy śp. prof. Geremek byli ogólnie znani ze swych kompromisowych poglądów, koniunkturalizmu. Nic w tym dziwnego. To śp. Lech Kaczyński, z natury bezkompromisowy, szalenie zasadniczy, który rozumiał środowisko robotników, mógł być wobec tych ekspertów rzecznikiem ich zdecydowanej walki o wszystko, bez ustępstw.  Rzecznikiem buntu przeciw "sile spokoju".

 

 

 

 

 

Mieszczuch7
O mnie Mieszczuch7

„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka