Premier polskiego rządu Donald Tusk udał się z wizytą do jednego z pięciu jeszcze istniejących na świecie reżimów komunitycznych - do Wietnamu. Po co, w czyim imieniu pojechał on tam kłaniać się ostatnim czerwonym dyktatorom? Legitymizować, wspierać taki reżim, depcząc ideały naszej "Solidarności"? Nie wiadomo, po co akurat tam, a nie do Korei Północnej albo na Kubę?
Wietnam? Po co? Okazuje się, że realizowana przez rząd Tuska polityka zagraniczna uznaje, iż polską racją stanu jest nawiązanie przyjacielskich, ponadstandardowych relacjiz Hanoi... Podpisano wiele umów o współpracy o abstrakcyjnie brzmiących tytułach. Tusk więc pojechał do Wietnamu szukać ... partnera gospodarczego! Czy nasza zielona wyspa,nasza gospodarka już się skurczyła do takich rozmiarów?!
Może nam brakuje wietnamskich tenisówek? Może nas teraz zaleją wietnamskie ręczniki albo eleganckie figi damskie? No, nie powiecie mi, że Tusk tam może niepotrzebnie pojechał?
Tusk zadeklarował wczoraj, że chce być kluczowym przyjacielem Wietnamu i podkreślał, że znalazł wspólny językz przywódcami tego zamorystycznego reżimu. Nie wiadomo, w jakiej sprawie tak dobrze się rozumieli?
W Wietnamie dziś mamy do czynienia z oryginalnym połączeniem zgniłego, skorumpowanego realnego socjalizmu z drapieżnym, dzikim kapitalizmem. Są tam drastycznie łamane prawa człowieka W ich obronie stawały światowe media i organizacje pozarządowe. Czy Tusk w czasie swej wizyty poruszył problem łamania praw człowieka? A może ujął się za prześladowanymi katolikami? Nic z tych rzeczy!
W Wietnamie za niewolniczą pracę w fabrykach ludzie dostają głodowe wynagrodzenia. Czy Tusk zechce przeszczepić te metody pracy, ten model efektywnego i taniego państwana nasz grunt? Może to ma być recepta na kryzys naszych finansów, na katastrofalne zadłużenie naszego państwa?
Po co wizyta w Wietnamie? Tusk zaoferował ułatwienia wizowe dla Wietnamczyków i uznawanie dyplomów ich wyższych uczelni. Jakbyśmy mieli jeszcze za mało Wietnamczyków w Polsce! Wietnamczycy na bazary! Kupcy, zwijajcie stragany!
A może w końcu po to, by raz jeszcze wspierać politykę USA, które dążą do odzyskania wpływów w tym regionie, zdominowanym przez Chiny? Czy mielibyśmy skorzystać na tym tak samo, jak na wspieraniu Amerykanów, niosących freedom,wolność i demokrację dla Iraku? Przecież nasi kupcy mogą też pojechać na wietnamskie bazary...
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka