Na stronie głównej Salonu 24 pojawiło się takie pytanie: "Czy Twoim zdaniem krzyż spod Pałacu Prezydenckiego powinno się przewieźć do Smoleńska?" Co to jest za pytanie w ogóle? Czy zabrać ten krzyż daleko, jak najdalej stąd? Żeby go zabrać z oczu nienawistników, z zasięgu profanatorów? O co chodzi?
Pomysł ten uparcie propaguje - w imieniu części rodzin ofiar smoleńskich - wdowa po Stanisławie Komorowskim, wicemistrze obrony narodowej w rządzie Tuska. Patronuje mu natomiast małżonka prezydenta Bronisława Komorowskiego, który pierwszy żądał przeniesienia krzyża. Gdyby poproszono, to z pewnością też matką chrzestną tego pomysłu chętnie by została Maja Komorowska, która podobno prezydenta pamięta jeszcze jak biegał w pieluchach i jest też jedną z fanatycznych wyznawczyń "Gazety Wyborczej". Sami Komorowscy!
Pomysł ten popierają politycy znani z antykościelnych, lewicowych poglądów, wychowani w PRL. Często jako argument przytaczają, że krzyż powinien być tam, gdzie grób, na cmentarzu, a nie w przestrzeni miejskiej, publicznej. Jako przyklad podają groby swoich ojców, prywatne, rodzinne. To jak podwójne oszustwo.
Po pierwsze, krzyż jest od zarania dziejów znakiem naszej kultury, obecny na drogach, wmurowany w ściany kamienic, górujący nad wieżami miast. Nie było chyba nigdy dotąd aż tak agresywnej propagandy, żeby nakazywać ludziom wierzącym wstydliwe zamykanie krzyża w swoich czterech kątach, wewnątrz kościołów, izolowanie na cmentarzach.
Jednocześnie ci sami "postępowi", młodzi, wykształceni każą nam bez protestu znosić niemoralne ekscesy podczas parad gejów w imię konstytucyjnej równości praw. Nie rozumiem, dlaczego gejom wolno się obnosić na ulicach z ich genitaliami i molestować nas werbalnie i wizualnie? A dlaczego pojedynczy ekshibicjonista zostanie wyciągnięty z bramy i ukarany aresztem?
NIe tylko znak wiary przeszkadza, ale i pogląd wynikający z wiary. Mszę świętą wraz z procesją nazywa się teraz manifestacją polityczną. Nie wolno teraz Kościołowi wypowiadać się w sprawach społecznych, bo nagle okazuje się, że się upolitycznia. Przeszkadza Radio Maryja, obciachem jest czytanie Głosu Niedzielnego, Naszego Dziennika, Gazety Polskiej. Nie wiem, dlaczego nie wycięto jeszcze z encyklopedii Czesława Miłosza, albo Krzysztofa Pendereckiego, Henryka Mikołaja Góreckiego czy Wojciecha Kilara? To przecież ciemnogród!
Wpiera się w nas, że religijność to "mohery" i obciach, że teraz postępowość oznacza laicyzację. Otóż, nieprawda. Jeśli za postępowe uznać społeczeństwo na przykład szwajcarskie, bogate, z dostępem do najnowocześniejszych technik, demokratyczne, szanujące prawa mniejszości, to również jest społeczeństwo w większości ludzi wierzących.
Po drugie zaś, krzyż na grobie ojca pana Żelichowskiego to - z całym szacunkiem - nie to samo co krzyż przed Pałacem Prezydenckim, bo to nie jest sprawa prywatna. To nie jest sprawa jednej, dwóch rodzin, grupy przyjacół i znajomych.
Poza tym krzyża nie wolno do brzytwy porównywać. Krzyżem więc niech sobie gęby nie wyciera żaden wdowiec po posłance Jolancie Szymanek-Deresz. Nie uchodzi! W jego ręce krzyża spod Pałacu Prezydenckiego raczej nie powierzymy. A może wesołej wdówce Szmajdzińskiej?
Nie mają do tego krzyża żadnego prawa te czy inne rodziny ofar smoleńskich. Nie ma do niego prawa ani kancelaria prezydenta, ani urząd miasta, ani tymbardziej władze dzielnicy. Ten krzyż nie jest już własnością harcerzy, chociaż to oni go przynieśli. Ten krzyż nie należy do żadnego Stowarzyszenia Obrońców Krzyża. Nie jest mój, ani Twój. Krzyż nie może być czyjś.
I kiedy słyszę dziś, żeby zabrać stąd ten krzyż, bo jest znów bezczeszczony, bo znów dzieli jak przez wieki, bo znów są tacy, którzy nas obrzucają obelgami, to pytam... i ty, biskupie, przeciwko nam?
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka