Prof. Krzysztof Rybiński z SGH dorobił się już przydomku "dyżurnego przeciwnika rządu", chociaż nie jest on w żaden sposób powiązany z tradycyjnymi przeciwnikami rządu. Ach, jaka szkoda, że nie da się go posądzić o to, że jest sponsorowany przez tego potwora Kaczyńskiego... Redaktorzy Knapik, Morozowski i Młodkowski w programie "Tak jest" TVN24 mieli wyraźnie za zadanie zrobić z niego wiatrak, trzech pyskaczy na jednego grzecznego profesorka, ale nie poszło! Próbowali dowieść - cytując premiera Tuska -, że prof. Rybiński jest ponadstandardowy i oderwany od rzeczywistości. Niestety, okazało się, że profesor w swoich analizach, jak to zwykle naukowiec i badacz, posługuje się wyłącznie danymi z oficjalnych rządowych źródeł, na przykład wyliczeniami skali przyrostu zadłużenia o 330 miliardów złotych; informacją o z rządowego GUS o wzroście zatrudnienia w administracji o 100 tysięcy urzędników w ciągu ostatnich lat; informacją, że zamiast obiecanego obcięcia zatrudnienia w sektorze publicznym o 10% w ciągu ostatniego roku zatrudniono dalsze 26 tysięcy nowych urzędników itd., itp
Niestety, gwiazdy TVN nie błysnęły elokwencją i wydało się, że nie mają bladego pojęcia o czymś takim, jak budżet zadaniowy, zresztą kompletnie rozłożony przez Platformę. Szkoda, że dziennikarz, który się specjalizuje w tematyce ekonomicznej nie raczył zajrzeć, spojrzeć nawet na tytuły ustawy budżetowej! Skoro poziom wiedzy ekonomicznej tych dziennikarzy jest tak "wysoki", to naprawdę nie ma się co dziwić, że do opinii publicznej nie są przekazywane żadne informacje merytoryczne, oceny ekspertów w dziedzinie ekonomii, że nie są oni w stanie poprowadzić żadnych debat na tematy gospodarcze i że praktycznie nie ma żadnej dyskusji na przykład o budżecie, o reformie finansów państwa. Tym samym ich ignorancja przyczynia się do tego, że sondaże Platformy są ciągle takie dla niej łagodne. Im wyższy poziom głupoty dziennikarzy, tym wyższe słupki rządzących.
Ci dziennikarze próbują nas przekonać, że nie ma sensu tak ciągle narzekać, że niby rząd nic nie robi, bo potem okazuje się, że i tak Polska jest "zieloną wyspą". "Główny malkontent kraju" prof.Rybiński znów ich temperuje, cierpliwie tłumaczy, że wzrost PKB to tylko jeden z czynników; że to, że jest na plusie to jest to głównie zasługa przedsiębiorstw, a nie zasługa rządu; że wynika on z tego, że przedsiębiorstwa się same obroniły.
Nie podoba się też stwierdzenie prof. Rybińskiego, że podatek VAT dotyka przede wszystkim biednych ludzi, którzy wydają na czynsz, żywność, leki itd. 100% swych dochodów, podczas gdy bogaci w ogóle wydają tylko od 20 do 50% swoich dochodów.
Na koniec prof. Rybiński daje sygnał alarmowy: im dłużej czekamy z reformami, tym większe będą potem konieczne cięcia i podwyżki podatków, nawet sięgające 50 miliardów złotych w ciągu roku. Według niego istnieje stuprocentowe prawdopodobieństwo, że próg ostrożnościowy 55% PKB przekroczymy w przyszłym roku, najpóźniej zaś w roku następnym, a wtedy czekają nas drastyczne cięcia... Albo minister ułoży sobie prawo według swej wygody, Platforma dokona zmiany ustawy o finansach publicznych i konstytucji i pozbędziemy się tych progów bezpieczeństwa? Wszystko to potwierdza obserwację, że Platforma działa według zasady "a po nas choćby potop"!
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka