Dzisiaj jest 22 września. Znów korki na mieście, utrudnienia! Znowu manifestacje tych warchołów, związkowców, co to im się polityki zachciewa ! Znowu przyjechali, tysiące policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Straży Granicznej, pracowników słuzby zdrowia oraz skarbówki wyszły na ulice Warszawy. Protestują przeciw zamrażaniu ichpłac, ale to my mamy bez protestu płacić na nich podatki? Zresztą to przecież dopiero w przyszłym roku... Pewnie im się obniżą trochę te ich pensje, ale tylko o wysokość inflacji. Drobiazg, takie tam parę procent.
Poza tym mundurowi i urzędnicy burzą się przeciwko redukcji etatów, a przecież - jak powszechnie wiadomo - należałoby połowę z nich zwolnić, pozbawić przywilejów rodem z PRL-u! A oni mają czelność jeszcze buntować się przeciwko nadgodzinom, zamiast cieszyć się, że w ogóle mają robotę!
Skrzyknęli sie do tego protestu z całej Polski, ma w nim wziąć udział około pięciu tysięcy tych nierobów i pasożytów. Może to i dobrze - o tyle zmniejszy się dzisiaj niepotrzebne nękanie obywatela. Ale dlaczego tylko dzisiaj? Policjantów i tak nie ma na ulicach. Drogówka tylko poluje na kierowców. Służba zdrowia traktuje pacjentów jak zwierzęta. A skarbówka wręcz wykańcza ludzi. Po co nam oni?
Rząd więc głęboko zatroskany o dobro obywatela w ostatnich latach starał się pole działania tych służb ograniczać, jak to tylko możliwe, a przy okazji na nich trochę zaoszczędzić. Mogą sobie przecież jakos dorobić... Rząd dzielnie oparł się presjom, wcześniejszym manifestacjom, choćby z jesieni ubiegłego roku. Pamiętam, jak wtedy policjanci nie mogli zrozumieć, że jest kryzys i muszą trochę poczekać na swoje należności. Wyszli na ulice już po pół roku! Brak słów, na taką bezczelność! Minister finansów tymczasem wyliczył, że policja ma za dużo pieniędzy w budżecie - setki milionów złotych! Ile było gadania, że niby pieniędzy brakuje na sprzęt, czy na paliwo do radiowozów... I bardzo dobrze! Świetnie wtedy ripostowała minister Pitera, że policjanci powinni patrolować na rowerach!
A dzisiaj to już naprawdę skandal: ci manifestanci pokazali, że mają w nosie, że budżet się nie domyka, nic ich doprawdy nie obchodzi! Tu minister Rostowski mówi, że mamytaki wielki problem: deficyt w tym roku przekroczy 100 miliardów złotych! A oni - zamiast pomóc - jeszcze petycje składają, biednego ministra tymi protestami dobić chcą? Krzyczą "Panie premierze, żeby obniżyć wagę ciała o 10 procent, którą część ciała pan sobie obetnie?" Sami powinni sobie obniżyć płace, bez krzyku, obciąć 10 procent!
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka