Poseł Ryszard Kalisz, przewodniczący sejmowej komisji śledczej, badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, stracił w czasie ostatniego posiedzenia całkiem panowanie nad sobą i popełnił kilka karygodnych błędów. Między innymi sformułował on wobec przesłuchiwanego posła Zbigniewa Ziobry pytanie z tezą, że tenże rzekomo kłamał wobec Sejmu RP. Było to pytanie wprost insynuujące, iż Ziobro jest kłamcą i tchórzem. Następnie przewodniczący Kalisz wyraził gwałtowne oburzenie, że poseł Ziobro śmiał zaprotestować przeciwko temu i zapowiadać wystąpienie na drogę sądową. Dlaczego? Otóż dlatego, że według przewodniczącego Kalisza świadek występujący przed komisją nie ma do tego prawa. Według przewodniczącego Kalisza świadek może być publicznie obrażany, pomawiany, lecz nie ma on prawa do żadnej obrony, powinien pokornie przełknąć swe upokorzenie. Gorszący pokaz nadużycia, manipulowania prawem jedynie dla politycznego odwetu!
Uważam, że przypadkiem Kalisza, który jest przecież prawnikiem, adwokatem, powinna zająć się Naczelna Rada Adwokacka. Rada powinna ten incydent rozpatrywać w powiązaniu z wcześniejszą warunkowo umorzoną sprawą pomówienia. Czy decyzja o umorzeniu nie powinna być cofnięta w tej sytuacji? Czyż nie jest to recydywa?
Czcigodna Rado, czy może nosić tytuł adwokata ktoś, kto pomawia i traktuje świadka, jakby był pozbawiony wszelkich praw?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)