Były premier Leszek Miller wraca do gry, przeciera się w mediach, na salonach, lansuje nowe, jeszcze bardziej chamskie, teksty o Kaczyńskich, jakby w zastępstwie Palikota. Zresztą wydaje się on zafascynowany tym głośnym liderem Platformy, tym "barwnym ptakiem na tle szarych wróbli"! Nadto projekt Palikota, mający na celu przygarnięcie do PO jakiejś części rozczarowanego elektoratu SLD, ocenia on jako rozmyślne zagranie Tuska i - o ironio - nie gani go wcale!
Miller wychwala Tuska, maluje wizje jego ostatecznej wygranej i skupia się całkowicie na szarpaniu PIS: nikt mu chyba nie powiedział, że pobłądził! Żaden mu towarzysz partyjny nie powiedział: premierze Miller, nie idź tą drogą! A SLD dopiero co właśnie hucznie ogłosił, że chce stać się jedyną prawdziwą opozycją. Opozycją z żelaza, z marmuru!
Sojusz ma przystąpić do zmasowanego ataku na rząd PO-PSL. Pierwszym celem ma być brak reformy finansów publicznych. Tymczasem Miller zachęca Tuska w wywiadach, aby ten żadnych reform nie podejmował, to łatwiej zwycięży w wyborach!
Potem, poczawszy od pierwszego posiedzenia Sejmu w nowym roku, SLD ma dręczyć rząd Tuska pytaniami o to, jak przeciwdziała on społecznym skutkom podwyżek, spowodowanych podwyższeniem podatku VAT. Miller zaś zapewne będzie osłaniał i bronił zawodników z ekipy Tuska.
SLD ma od początku roku, co tydzień, publicznie oceniać prace rządu i krytykować brak postępów. Miller jednak w tym czasie będzie codziennie odprawiał seanse adoracji, dotkniętego palcem Boga, geniuszu premiera Tuska.
I tak, już na samym starcie do kampanii parlamentarnej, Miller zgrabnie przejmuje pałeczkę od Palikota i lekko odsadza w tyle "opozycyjną" taktykę SLD. Brawo!
http://www.salon24.pl/news/85803,wikinski-sld-chce-wygrac-wybory-parlamentarne-w-przyszlym-roku
http://leszek-miller.blog.onet.pl/



Komentarze
Pokaż komentarze (8)