Ech! Chciałoby się powiedzieć: Bye, bye! Mr Pawlak! Bye, bye, chodzenie na pasku Platformy, bye, bye, umowy gazowe i polityka rodzinna, bye, bye, wspieranie kolegów biznesmenów, a rugowanie - w myśl Balcerowicza - biedniejszych chłopów! Bye, bye, i ... au revoir!
Janusz Piechociński, chociaż wygrał z Pawlakiem po trwającej wiele lat wojnie podjazdowej, to już na starcie stracił przywództwo. Faktycznie stracił to przywództwo, bo poparł na kluczowe w PSL stanowisko przewodniczącego Rady Naczelnej Adama Jarubasa i przegrał. Górę wziął znowu "stary" PSL, czyli Kalinowski i "koledzy". I dalej praktycznie nie ma o czym pisać: żaden tam Piechociński nie zmieni PSL-u, jak juz niektórzy głupio trąbią.
Jasne jest, że Piechociński teraz będzie miał wokół siebie samych niezadowolonych: Pawlaka, Kalinowskiego, którego chciał wysadzić z siodła, a i Jarubasa, którego na siodło nie wsadził, Sawickiego, bo żądał jego głowy. Pawlak już w wywiadzie dla "GW" daje wskazówki dla "swoich" kolegów, że, spokojnie, długo to nie potrwa, patrzeć tylko, jak Piechociński sam sie wykopyrtnie, bo przecież nie ma żadnego doświadczenia, nigdy niczym nie kierował, a jak raz mu przyszło szefować na Mazowszu, to po roku sam zrezygnował.
Tak więc niedługo będzie w PSL-u "siła złego na jednego" Piechocińskiego! Starzy wrogowie dogadają się szybko. To może być bardzo krótka prezesura.
Zaskoczenie, szok, trzęsienie ziemi? Nie ma o czym spekulować! Piechociński już "na dzień dobry" przegrał Jarubasa i PSL!
http://wyborcza.pl/1,75478,12880706,Pawlak__Niech_sie_Piechocinski_bierze_do_roboty.html


Komentarze
Pokaż komentarze (1)