Szopka jest dla nas drogim, symbolicznym obrazem narodzin Syna Bożego, Jezusa. Magia świąt polega częściowo na cudownych wspomnieniach z dzieciństwa takich bajkowych, pięknych szopek. Te obrazy pomagają nam przenieść biblijną historię do naszej rzeczywistości, lepiej ją sobie uświadomić. Każdy naród w inny sposób przedstawia tę cudowną scenę. Widziałem to właśnie niedawno w Katedrze Brukselskiej: Każda ze wspólnot różnych narodowości zamieszkujących Brukselę przygotowała swoją szopkę, starając się by ta była jak najpiękniejsza. Widać, jak różne style pokazują inny sposób przeżywania tych świąt. Ta różnorodność tworzy nowe bogactwo i otwiera nas na innych. Chciałbym, by warszawskie kościoły mogły przyjąć również szopki nie tradycyjne, nasze polskie, ale szopki poszczególnych mniejszości narodowych, ukraińskie, białoruskie, niemieckie, romskie, litewskie, afrykańskie...
Zrobilibyśmy przez takie otwarcie psikusa środowisku "Gazety Wyborczej". W świątecznym wydaniu na stronie 7 Gazety Stołecznej w obszernym artykule pod tytułem "Tak rodzi się Bóg" autorzy chytrze zniechęcają czytelników do warszawskich szopek. Czynią to powtarzając niemal dziesięć razy "tradycyjne szopki", sugerując, że są takie same od wielu lat z tymi samymi figurkami, z tych samych materiałów, "nic nadzwyczajnego", bez żadnej "skomplikowanej symboliki". Po prostu archaizm i nuda.
Tak oto michnikowszczyzna krytykuje i obrzydza nasze ukochane szopki.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)