Prof. Michał Kulesza nie żyje. Chorował, ale przecież była nadzieja.
Należał on do niewielkiego grona ludzi, którzy po zmianie ustroju z ogromnym zaangażowaniem pracowali nad stworzeniem na nowo samorządów w Polsce. Był tej samorządowej pasji wierny do końca.
Był też znakomitym wykładowcą, świetnym autorem, miał ten rzadki dar prostego, barwnego mówienia o prawie.
Zawsze miał coś nowego na biurku, zawsze coś pisał, coś czytał. Pracował do ostatniej chwili.
Nie bał się wielkich wyzwań, lubił pracę naukową, ale jeszcze bardziej konkretne działanie. On odszedł, jego dzieło zostaje.
Żal, Michale...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)