Na portalu „Gazety Wyborczej” uderza w oczy tytuł, oskarżający „naszego” papieża o to, że był „zszyty” z fotelem, czyli cóż? Przyklejony do stołka? A o Benedykcie XVI napisano, że to nikt, tylko urzędnik, po prostu. Redakcja może zaprosić do wypowiedzi dowolnego eksperta, ale nie musi wszystkiego publikować. Za to, co opublikuje zaś ponosi odpowiedzialność. Za wyposażanie polemicznego artykułu prowokującym i agresywnym wobec wierzących tytułem będzie z pewnością odpowiadać również przed sądem, bo nie wyobrażam sobie, żeby reprezentujący nas posłowie mogli to puścić płazem.
A zatem jeden papież przyszyty, przyklejony do stołka, a drugi - urzędnik! W pierwszym przypadku mówi się tak o osobie bez honoru, godności, która nie potrafi opuścić stanowiska, gdy powinna, gdy się skompromituje. Tak mówi się o kimś, kto nie ma wstydu i chciwy jest na przywileje. Jest to w sposób oczywisty obraźliwe i szarga, poniża, dyskryminuje katolików, nie tylko Polaków, ale i uwielbiających Jana Pawła II Brazylijczyków i Maltańczyków. I nie przesadzę, jeśli powiem , że obrażać to też może tych muzułmanów, którzy odważyli się darzyć go szacunkiem. Słowem, kawał świata.
W drugim przypadku mówi się już ostrożniej o „sprawowaniu urzędu”, robiąc z Benedykta XVI zwykłego urzędnika, w domyśle „urzędasa”... Nikt na świecie nie lubi urzędników, dlatego to słowo jest z pewnością pejoratywne. I znów obraza. I chamstwo. To robota na nagrodę "Hieny 2013", a nie dziennikarstwo.
Nie będę nawet usiłował argumentować, niczego wyjaśniać, bo to nic nie da: jestem przekonany, że obraźliwe słowa są tak formułowane specjalnie, przez ludzi wykształconych i z pełnym wyrachowaniem, by jak najmocniej nas ugodzić. Piszący w „Gazecie Wyborczej” nie raz dali dowód, że znają Pismo, że wiedzą, że papież jest następcą apostoła, apostoła z wyboru Jezusa Chrystusa, następcą świętego Piotra, przenoszącym ten pierwiastek boskości. Kto obraża papieża, ten obraża Boga i każdego z nas, jako tworzącego Kościół. Przecież wierzymy w to, że Pan Jezus jest prawdziwą głową Kościoła. Kto zatem rzuca kamieniem w papieża, w głowę Kościoła, ten rzuca kamieniem w Jezusa Chrystusa.
W ostatnim czasie narasta fala promowania się na nienawiści wobec wierzących, wobec ludzi wiary i dobrych obyczajów, na prowokowaniu skandali. Czy będziemy milcząco przyzwalać, by niektóre media i tzw. artyści budowali swój antykościół, zarabiali rzucając kamieniami w naszych papieży? To od nas zależy. Czy pozwolimy na triumfujący nad nami antykatolicym i antypolonizm? Czy będziemy powtarzać za nimi, że "Polska to nienormalność"? Ja wolę te kamienie odrzucać tak, jak kiedyś znany poseł Witold Tomczak odwalił kamień z „rzeźby” Cattelana.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)