Schetyna tłumaczył nam wczoraj wieczorem w tvn24, co to jest "pisowskie myślenie". Tę teorię o ucieczce Tuska 10. kwietnia. Według niego to rodzaj specjalnie, ze złą intencją, wyszukiwania drugiego dna sytuacji, które należy przyjmować po prostu tak, jak to są one przedstawiane. Bez żadnych dodatkowych znaczeń i schizofrenicznych spiskowych teorii. Po prostu Tusk nie ma wpływu na terminy wizyt zagranicznych i musi je ulegle akcpetować, nawet gdy sam przyznaje, że 10 kwietnia to niefortunny termin. Ale z pewnością wizyta w Nigerii z nawiązką nam wynagrodzi tę nieobecność w postaci licznych kontraktów gospodarczych, podobnie jak legendarne już wizyty w Peru, Indiach i Wietnamie... Po prostu pasmo sukcesów na niwie handlu międzynarodowego. Po prostu, jak z tą niespodzianką od Gazpromu i Putina. Sukces tak nagły, że Tusk nawet nie zdążył się zorientować. Przez skromność udał, że nic nie wiedział o strasznym negocjacyjnym trudzie jego ludzi w rządzie i rządowych spółkach. Bo premier nie wie niczego i to jest normalne. Nienormalne jest pisowskie policyjne kontrolowanie wszystkiego.
Szejnfeld musiał więc nam wczoraj rano wyjaśnić, że wśród "ludu pisowskiego" nikt nie piśnie słowa bez zgody prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego za to, że Macierewicz ostatnio powiedział to, co każdy inaczej zrozumiał, odpowiada nie autor, ale sam pan prezes. Logika oryginalna p. Szejnfelda.
Na dodatek według niego ci okrutni pisowcy swoimi słowami, pytaniami, dociekaniami strasznie krzywdzą rodziny ofiar. Bliskim ofiar najlepiej zrobi, by ich potraktować jak ludzi, którym ukradziono rower z garażu? Odfajkować i zapomnieć? Wpaść na cmentarz po drodze na lotnisko, by o ciemnym brzasku złożyć jakiś wieniec i szybko jechać dalej? To ludzie, eksperci społecznie pracujący w zespole Macierewicza, którzy dają z dobrej woli swój czas, wiedzę i pracę są tymi okrutnikami? A Tusk i jego ministrowie co od siebie samych, z siebie samych dali? Logika Platformy.
Niedawno w tej samej "Kawie na ławie" Kwiatkowski z głębokim przekonaniem twierdził, że Platforma to partia demokracji, po prostu równość, wolność i braterstwo.... A było to dosłownie w chwilę po rozważaniach, jak zniuansował swoje partyjne wystąpienie Schetyna, i dlaczego nie przybył na zjazd minister Gowin, czy Gowina czeka zemsta Tuska, kiedy i jak słodka? Oczywiście, Tusk może rugać i pomiatać, publicznie upokarzać swoich ministrów, ale nadal nie jest tyranem. Po prostu. Tyran to jest pojęcie zarezerwowane dla Kaczyńskiego. PO = demokracja. Nie ma innej ścieżki w rozumowaniu Kwiatkowskiego i innych członków PO oraz przyjaciół... Boleśnie ściśnięte umysły, zamknięte w ciasnym labiryncie partyjnych dyrektyw....
Taki sposób myślenia odpowiada w zupełności wcześniej podanej definicji "myślenia PiSowskiego", bo metoda PO polega na przenoszeniu własnych słabości na rywala.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)