TVP Info zaprosiło do skomentowania polskiej polityki w sprawie "uchodźców" włoskiego polityka polskiego pochodzenia, byłego eurodeputowanego z EPL i rzecznika Berlusconiego, Jasia Gawrońskiego (79 lat). Jego wypowiedź prezentowała w pełni europocentryczny punkt widzenia. Na argument, że w dyskusji o podziale kwotowym imigrantow, zwanych tu i w lewicowej narracji uchodźcami, powinno być uwzględnione 400 tysięcy Ukraińców już przyjętych w Polsce, zareagował on z typowym zachodnioeuropejskim lekceważeniem. Według niego to normalna rzecz, że przyjmujemy Ukraińców, jakby nie istniała trudna historia relacji między naszymi państwami i narodami. To dla niego ten sam wschodni region, Słowianie (pisani tam z malej litery, "slave" jak "esclave") i były ZSRR. Redaktor prowadzący nie zadał mu pytania, dlaczego nie jest tak samo "normalnym" dla Włochów przyjmowanie uciekinierów - ich południowych sąsiadów, dlaczego się przeciw temu burzą i żądają dodatkowej pomocy ze środków UE, czyli naszych, Bracie Podatniku...
Cóż, ten sam ton pobrzmiewa we wstępniaku ostatniego "Le Point" (E. Gernelle, str. 14), w którym mówi się o nas jako o "le reste de l'Est", tzn. 'reszta Wschodu'. Wskazuje się na węgierską i naszą niewdzięczność wobec pomagającemu nam Zachodowi. Węgry nazywa się tu pogardliwie "Orbanistanem", więc i o nas, za nasze zresztą nieśmiałe próby odrzucania kwot myślą tak samo.
W sytuacji gdy reprezentujący "ten kraj" w Europie politycy PO zachowują się rzeczywiście jak "reszta" i jak ludzie "Wschodu" nie znający języka w gębie, taki wizerunek Polski nie ma szans na poprawę.
Gorzej, oni próbują swoje kompleksy nam wmawiać i nas ćwiczyć z uległości...





Komentarze
Pokaż komentarze (5)