0 obserwujących
72 notki
44k odsłony
  167   0

Miłość i solidarność

  As a homosexual, he had been wavering between embarrassment and defiance. He became embarrassed when he felt that he was making a selfish demand for his individual rights at a time when only group action mattered. He became defiant when he made the treatment of the homosexual a test by which every political party and government must be judged. His challenge to each one of them was: “All right, we’ve heard your liberty speech. Does that include us or doesn’t it?”

Christopher Isherwood, Christopher and His Kind

 

 Co jakiś czas powraca do naszego życia publicznego dyskusja na temat związków partnerskich. Od podobnego zdania mógłby zaczynać się artykuł poświęcony wielu innym zagadnieniom, gdyż sprawujący w Polsce władzę lubią roztaczać przed elektoratem kuszące wizje lub czerwone płachty tylko i wyłącznie w celu osiągnięcia efektu mobilizacyjnego lub maskującego, aby następnie zwinąć je szybko i bez zbędnej ostentacji. Nie oznacza to wcale, że te wizje lub płachty symbolizują problemy niepoważne lub zastępcze. Jeżeli wydają się takimi, to w dużej mierze właśnie ze względu sposób traktowania ich przez te elity.
 


Czy umieszczenie w polskim prawie instytucji sformalizowanego związku pozamałżeńskiego dwóch osób jest potrzebne? Uważam, że tak, choć jednocześnie jestem przekonany, że konieczność ta zachodzi przede wszystkim w stosunku do związków homoseksualnych. Wynika to z faktu, że moje poparcie dla instytucjonalizacji konkubinatu jest powodowane troską o wzmocnienie stabilności relacji międzyludzkich w społeczeństwie. Dla homoseksualistów wprowadzenie możliwości sformalizowania związków będzie niewątpliwie czynnikiem wzmacniającym istniejącą pomiędzy partnerami więź oraz da nam poczucie akceptacji państwa dla naszego sposobu życia. Sformalizowany konkubinat heteroseksualny oznaczałby natomiast oficjalne poparcie państwa dla osłabienia więzi prawnej partnerów w stosunku do tej, która wynika ze związku małżeńskiego. Sytuacja taka nie budzi mojego entuzjazmu, gdyż uważam monogamiczny, trwały oraz oparty o równość praw i obowiązków związek dwojga dorosłych ludzi za najlepszą formę funkcjonowania w społeczeństwie.Obwarowanie zaś warunków rozwiązania małżeństwa rozmaitymi obostrzeniami (konieczność postępowania procesowego, obowiązek alimentacyjny, możliwość orzeczenia o winie za rozkład pożycia, zastąpienia rozwodu separacją) stawia przed małżonkami dość wysoką poprzeczkę odpowiedzialności. Byłoby niedobrze (dla samych partnerów, ich potomstwa oraz całokształtu życia społecznego), gdyby te zasady uległy erozji. Z drugiej jednak strony, heteroseksualne pary niezainteresowane małżeństwem mogłyby się słusznie skarżyć na brak możliwości skorzystania z prawa przyznanego homoseksualistom. Zawsze podchodziłem dość sceptycznie wobec poglądów przeceniających znaczenie prawa pozytywnego dla kształtowania zachowań społecznych, jednak nie ulega wątpliwości, że państwo liberalno-demokratyczne nie posiada zbyt wielu innych narzędzi służących temu celowi.
 


Rozwiązaniem tego problemu może być rezygnacja z postulatu wprowadzenia związków partnerskich i rozciągnięcie możliwości zawierania małżeństw także na osoby tej samej płci. Ku temu skłania się obecny (konserwatywny) rząd Wielkiej Brytanii, posługując się dość specyficzną, choć logiczną – także z konserwatywnego punktu widzenia – argumentacją: chcemy trwałych i stabilnych relacji międzyludzkich oraz pełnej integracji społecznej homoseksualistów. Przez długi czas byłem nastawiony negatywnie do małżeństw homoseksualnych (popierając jednak związki partnerskie) ze względu na tradycje religijne, prawne i obyczajowe Europy oraz szczególną rolę związku między kobietą i mężczyzną wynikającą ze zdolności do posiadania potomstwa. Obecnie zmieniłem swój pogląd na zdecydowanie bardziej pragmatyczny: małżeństwa homoseksualne mogą spełniać pozytywną rolę w odpowiednio tolerancyjnych społeczeństwach. W ten sposób potwierdzam argumentację tych przeciwników praw homoseksualistów, którzy uważają, że dla naszych środowisk związki partnerskie są tylko etapem w kierunku całkowitego zrównania praw małżeńskich hetero i homoseksualistów. Tak oczywiście jest i świadczy to o dużym rozsądku oraz wysokim poziomie kultury obywatelskiej polskich gejów i lesbijek. Małżeństwa homoseksualne są obecnie całkowicie nierealne w naszych warunkach społecznych. Gdyby nawet na spadochronach zrzucono odpowiednią ilość postępowych parlamentarzystów dla uchwalenia takiego prawa, jego realizacja musiałaby doprowadzić do buntu sporej części ludności, który byłby najbardziej raniący chyba dla samych homoseksualistów. W państwie demokratycznym musi istnieć równowaga pomiędzy aksjologią obowiązującego prawa a wrażliwością większości społeczeństwa przy założeniu poszanowania indywidualnych wolności konstytucyjnych każdego człowieka.
 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale