26 obserwujących
234 notki
380k odsłon
  1279   0

e-Bibliografia adnotowana (13) relacji "świadków smoleńskich"

 

             SPIS RZECZY OCALAŁYCH i…
 
 
 
Polscy prokuratorzy zabezpieczyli łącznie ponad 120 telefonów komórkowych, aparatów fotograficznych, kamer i laptopów należących do ofiar katastrofy.
http://www.bibula.com/?p=28138
 
04.05.2010 20:59 | Aktualizacja: 13.01.2011
Już we wtorek żandarmeria wojskowa przekazywała rodzinom ofiar katastrofy najbardziej osobiste rzeczy. Do bliskich ofiar trafia wszystko, co nie będzie już miało znaczenia dla śledztwa w tym dokumenty dokumenty, portfele i odnaleziona biżuteria.
Śledczy na razie zatrzymają „nośniki danych”. Do dyspozycji prokuratury zostaną zatem laptopy, telefony komórkowe, aparaty fotograficzne i kamery. Musza być one przebadane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.  http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/rzeczy-osobiste-ofiar-katastrofy-pod-smolenskiem-w_138014.html

20-08-2010

Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się odzyskać część danych m.in. z telefonów komórkowych oraz aparatów fotograficznych ofiar katastrofy. Są wśród nich zdjęcia z pokładu tupolewa wykonane w trakcie lotu do Smoleńska. Zdaniem płk. Szeląga materiał ten nie oznacza przełomu śledztwa. – Z dotychczasowego oglądu wynika, że zdjęcia te będą miały przede wszystkim znaczenie pamiątkowe dla rodzin ofiar – ocenił. – Choć fotografie te mogą być pomocne w ustaleniu, kto gdzie siedział w samolocie. http://www.rp.pl/artykul/600796,525054-Rosjanie-moga-posiadac-ksiazke-serwisowa-tupolewa.html

06.06.2012

wojskowa prokuratura zleciła ABW ekspertyzy odnalezionych po katastrofie aparatów, telefonów i kamer. Fachowcom udało się odzyskać z nośników kilkanaście fotografii i nakręcony kamerą film z hali odlotów Okęcia. Śledczy liczyli, że dzięki fotografiom da się ustalić, gdzie kto siedział przed katastrofą. Ale odzyskane zdjęcia na to nie pozwoliły. – Zdjęcia mają wartość jedynie sentymentalną, pamiątkową – stwierdził szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej płk Ireneusz Szeląg http://www.fakt.pl/Ostatnie-zdjecie-prezydenta-z-tupolewa-Ostatnie-zdjecie-Kaczynskiego,artykuly,161468,1.html

UWAGA:
wszystkie "nośniki danych elektronicznych" zostały... "zmodyfikowane"  przez Rosjan!
(patrz niżej, rozdział:   "... I NIE ODZYSKANYCH")  
 
                                                                      ***
25.06.2010
w posiadaniu Żandarmerii Wojskowej nadal pozostają fragmenty ubrań i inne przedmioty już zidentyfikowane przez członków rodzin ofiar, jednak rodziny nie wyraziły zgody na ich odebranie.
http://wyborcza.pl/1,76842,8063910,Na_pokladzie_Tu_154_nie_bylo
 
31 lipca 2012
Ubrania dostaliśmy gdzieś po miesiącu - odebrał je i przekazał nam jeden z kapelanów OPWP, bo nas o tym, że można je odebrać, nikt nie poinformował.
 
Pod koniec maja ub.r. naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski poinformował, że Żandarmeria wydała łącznie 1163 pakiety przedmiotów osobistych, a do odebrania zostały jeszcze 92 pakiety.
Jak podało radio RMF FM, rzeczy zostały oczyszczone, a wcześniej skatalogowane, opisane i sfotografowane; przedmioty, które nie zostaną rozpoznane, trafią do depozytu sądowego na trzy lata, a potem najprawdopodobniej zostaną zlikwidowane.(PAP)
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,9994712,Rodziny_ofiar
_katastrofy_smolenskiej_moga_zglaszac.html
 
                                                                       ***
14.06.2011

Po ponad roku oczekiwania rodziny ofiar katastrofy rządowego Tu-154M będą mogły odzyskać część rzeczy należących do ich bliskich. Eksperci po przeprowadzeniu badań i oczyszczeniu przedmiotów z substancji organicznych szkodliwych dla życia czy zdrowia ludzkiego uznali, że po identyfikacji będą one mogły zostać zwrócone. Wciąż jednak nie wiadomo, czy i kiedy telefony komórkowe i aparaty fotograficzne znalezione w Smoleńsku trafią do rodzin ofiar. http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110608&typ=po&id=po11.txt

 
23.07.2011
Żandarmeria wojskowa zwraca rzeczy osobiste ofiar katastrofy smoleńskiej ich krewnym. Chodzi o ok. 600 przedmiotów, które - jak pierwotnie zakładano - miały zostać zniszczone
Według radia RMF FM przedmioty należące do ofiar katastrofy pod Smoleńskiem miały być wcześniej zutylizowane przez prywatną firmę z Rzeszowa. Leżą tam od roku, po tym jak wojskowa prokuratura uznała, że rzeczy te nie mają żadnej wartości dla prowadzonego postępowania i wystąpiła do sądu o ich utylizację.
Zdaniem śledczych przedmioty miały być na tyle zanieczyszczone, że do niczego się już nie nadawały. Na utylizację nie zgodził się jednak sąd. Powołany w lutym zespół specjalistów ocenił, że mogą zostać oczyszczone. Wszystkie zostały sfotografowane i opisane. Pokazano je też rodzinom, które mogły zdecydować, czy chcą je odebrać. Kilka dni temu zaczęło się wydawanie przedmiotów. Te, które nie zostaną odebrane, trafią do depozytu sądowego na trzy lata, dopiero potem ewentualnie zostaną zniszczone.
http://wyborcza.pl/1,76842,9993859,Rzeczy_ofiar_katastrofy_Tu_154_wracaja
 
28.05.2012
Członkowie rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej otrzymują z prokuratury wysterylizowane rzeczy bliskich w hermetycznych opakowaniach. Przy odbiorze dowiadują się, że otwarcie opakowania może być niebezpieczne, bo w środku mogą znajdować się niebezpieczne dla życia lub zdrowia bakterie
O zwrot rzeczy swoich bliskich zwróciło się dwudziestu ośmiu członków rodzin ofiar katastrofy samolotu Tu-154M - dowiedział się "Nasz Dziennik" w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej.
Rzeczy uznane za zbędne w śledztwie są teraz dostarczane rodzinom. Specjaliści nie dają jednak pełnej gwarancji, że bezinwazyjnymi metodami zdołali usunąć wszystkie groźne zanieczyszczenia. Przesyłki dostarczane są do domów zainteresowanych w paczkach przez Żandarmerię Wojskową, która przy odbiorze żąda podpisu pod oświadczeniem o zapoznaniu się z zagrożeniem, jakie niesie za sobą otwarcie hermetycznego opakowania.
Zniszczono dowody?
W ocenie mecenasa Piotra Pszczółkowskiego, pełnomocnika kilku rodzin poszkodowanych w katastrofie samolotu Tu-154M, przedmioty osobiste ofiar katastrofy smoleńskiej powinny być odpowiednio zabezpieczone jeszcze na terenie Federacji Rosyjskiej i przechowywane na potrzeby toczącego się w Polsce śledztwa. Mecenas zauważa, że kwestia szkodliwości materiału jest wtórna, problematyczna natomiast jest sama decyzja o jego sterylizacji.
Zdaniem mecenasa zniszczono dowody. Wprawdzie rzeczy osobiste zostały uznane przez prokuratorów za zbędne w śledztwie, ale to też oznacza, że gdyby w przyszłości np. sąd, strony postępowania chciały powtórzyć
pewne analizy czy skorzystać z tych przedmiotów jako z dowodów, będzie to niemożliwe. ttp://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11810950,Rodziny_smolenskie
 
Gdy zaczęłam wątpić, że był to nieszczęśliwy wypadek, pojechałam do siedziby Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim z postanowieniem, że zapytam, co stało się z ubraniami ofiar katastrofy. Uzyskałam odpowiedź, że Rosjanie spakowali je do szczelnych, foliowych worków i przesłali do Polski. Przedstawiciele żandarmerii powiedzieli mi również, że te rzeczy były mokre, brudne, zakrwawione i znajdowały się w stanie rozkładu. Twierdzili, że próbowali je suszyć, rozwieszając w garażu, i że stanowiły zagrożenie epidemiologiczne, dlatego nie mogą ich wydać.
Powiedziano mi, że zebrała się jakaś komisja, która to postanowiła. Panowie z żandarmerii nie potrafili nic konkretnego powiedzieć, co to była za komisja i kto wchodził w jej skład. Sugerowali natomiast, że faktyczną decyzję o zagrożeniu epidemiologicznym podjął sanepid.
Dowiedziałam się, że podjęto decyzję o ich spaleniu właśnie ze względu na to zagrożenie, nikt natomiast nie potrafił mi powiedzieć, czy je faktycznie spalono. Ja zastrzegłam, że jeśli tych rzeczy jeszcze nie spalono, to kategorycznie się na to nie zgadzam, ponieważ uważam, że jest to niszczenie dowodów w śledztwie, które się dopiero rozpoczyna.
 
                                                                      ***
 
25.02.2013
"Mało kto zdaje sobie też sprawę, że rodziny ofiar  tragedii pod smoleńskiem po trzech latach są regularnie wzywane po odbiór osobistych rzeczy swoich bliskich.  
- Cały czas  jeździmy po te rzeczy i odbieramy je po kawałku, za każdym razem  zadając sobie pytanie, czy to konieczne i dlaczego nie można było tego zrobić od razu, w całości, trzy lata temu?"
"Do Rzeczy" nr 5, (ss. 16-18)    
 

Duży męski płaszcz, torba podróżna, koszula ze spinkami i kilka par butów były wśród rzeczy znalezionych przez polskich prokuratorów we wraku tupolewa 2.5 roku po katastrofie. Rodziny ofiar oburza fakt że tak duże przedmioty znaleziono we wraku samolotu dopiero teraz http://zawszepolska.eu/putina-zbrodnia-smolenska/

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura