Reforma Służby Cywilnej z 2016 roku czyli wielkie kłamstwo o „naprawie” systemu administracji publicznej.
W styczniu 2016 roku rząd PiS wprowadził kontrowersyjną nowelizację ustawy o Służbie Cywilnej (SC), która radykalnie zmieniła zasady zatrudniania na wyższych stanowiskach publicznych. Zamiast obowiązkowych, otwartych konkursów (które miały zapewniać apolityczność i merytokratyczny dobór kadr), wprowadzono system powołań (mianowań) przez przełożonych. Nowelizacja (Dz.U. 2016 poz. 34) weszła w życie 23 stycznia 2016 roku. Głównym jej celem miało być "usprawnienie administracji rządowej", w praktyce jednak, jak się potem okazało, nowe zapisy miały służyć politykom PiS w umożliwieniu realizacji partyjnej polityki kadrowej w instytucjach publicznych.
Czym była Służba Cywilna przed "reformą" w 2016.
Służba Cywilna powstała w celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa. Obsadzanie wyższych stanowisk (np. dyrektora generalnego urzędu, szefa departamentu) wiązało się z obowiązkowym otwartym konkursem, z pierwszeństwem dla urzędników z doświadczeniem. Stosunek pracy obejmował m. in. wymóg kilkuletniego stażu w sektorze publicznym, umowę o pracę, oceny okresowe oraz ochronę. Gwarantowana była stabilność pracy. Szef Służby Cywilnej powoływany był spośród urzędników SC, po opinii Rady SC, z wymogiem kilku lat doświadczenia kierowniczego oraz statusu bezpartyjności.
Czym stała się Służba Cywilna po "reformie" w 2016.
Zrezygnowano z częściowo konkurencyjnego naboru na rzecz powołań, co miało wpływ na sposób obsadzania stanowisk kierowniczych. Mianowana osoba była automatycznie włączana do korpusu SC, wyłączona z obowiązku służby przygotowawczej, a także wyłączona z systemu ocen. Wykreślono z ustawy kryteria dotyczące wymaganego stażu pracy: zniesiono wymóg stażu pracy, w tym co najmniej sześcioletniego na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych w przypadku ubiegania się o stanowisko dyrektora generalnego urzędu; w przypadku ubiegania się o pozostałe wyższe stanowiska przestał obowiązywać wymóg co najmniej trzyletniego stażu pracy, w tym co najmniej rocznego na stanowisku kierowniczym lub dwuletniego na stanowisku samodzielnym, w jednostkach sektora finansów publicznych. Szefa SC miał powoływać Prezes Rady Ministrów bez konieczności zasięgania opinii Rady S.C. Premier otrzymał również możliwość odwołania go w każdym czasie. Rada SC została zastąpiona przez Radę Służby Publicznej, stanowiącą organ opiniodawczo-doradczy przy Prezesie Rady Ministrów.
Konsekwencje "reformy".
Nowelizacja wygasiła wszystkie stosunki pracy z osobami piastującymi wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Zostały one automatycznie rozwiązane po upływie 30 dni od dnia wejścia przepisów w życie, o ile urzędnicy nie otrzymali propozycji nowych warunków pracy lub płacy albo nie przyjęli nowych warunków. Zamknięte zostały konkursy będące w trakcie procedowania na podstawie wcześniejszych przepisów i niezakończone do dnia wejścia w życie nowelizacji.
Dalsze konsekwencje tych przepisów odbiły się na stabilności zatrudnienia na stanowiskach dyrektorów generalnych, pełniących najwyższe stanowiska w służbie cywilnej, mających gwarantować ciągłość funkcjonowania urzędów, Wraz z wprowadzeniem uznaniowego mianowania utracili oni stabilność funkcjonowania; ich obecność zaczęła zależeć od nadania politycznego – posady zależały od zmieniających się ministrów, wojewodów lub innych szefów. Charakterystyczne stało się, że od stycznia 2016 roku dyrektorzy generalni przestali korzystać z możliwości organizowania publicznych naborów na stanowiska dyrektorów i zastępców - pomimo, że zgodnie z przepisami każdy miał prawo do informacji o wolnych stanowiskach pracy w SC. Atrakcyjne zarobki na najwyższych stanowiskach dyrektorskich spowodowały, że posady zamieniły się w przedmiot manipulacji i wzajemnego "świadczenia usług" - stały się łakomym kąskiem, zarezerwowanym dla znajomych, rodziny, przyjaciół, czy kolegów partyjnych. Z kolei mierne warunki proponowane niższym urzędnikom spowodowały dramatyczny opływ kadr oraz braki w dalszych naborach.
Negatywnym następstwem wprowadzonych przepisów stała się ogromna fluktuacja zasobów kadrowych. Pierwotne założenia, leżące u postaw budowania Służby Cywilnej jako korpusu niezależnego od zmian politycznych, stojącego na straży niezależnego i prawidłowego funkcjonowania urzędów, legły w gruzach. Uznaniowe zmiany kadrowe zaburzyły sprawność funkcjonowania poszczególnych urzędów. Obniżenie kryteriów dotyczących kwalifikacji i profesjonalizmu wprowadziło na główne stanowiska przypadkowe osoby, często nieprzygotowane do pełnienia funkcji publicznych (tzw. "Misiewiczowie"). Brak atrakcyjnych warunków pracy spowodował fluktuacje na niższych stanowiskach pracowniczych, przyczyniając się tym samym do utraty stabilnego, profesjonalnego charakteru Służby Cywilnej.
Ówczesna opozycja (PO, Nowoczesna, PSL) nazywała te zmiany "demontażem korpusu SC" i naruszeniem art. 153 Konstytucji RP (wskazującego na apolityczność służby cywilnej). W Sejmie odbywały się burzliwe debaty – PiS broniło zmian przedstawiając je jako "naprawę fikcyjnych konkursów"; opozycja widziała w tym akcie polityczny "skok na urzędy". W sieci pojawiały się opinie na temat nowych zasad powoływania urzędników: "Zamiast wykwalifikowanych urzędników - mierni, ale wierni".
Reforma umożliwiła PiS obsadzenie kluczowych pozycji lojalnymi osobami, co wzmocniło centralizację władzy. Do 2023 roku Służba Cywilna była już w dużej mierze upolityczniona – jednak po zmianie rządu w grudniu tegoż roku w dalszym ciągu korzysta się z tych rozwiązań. Obecny rząd (KO, Trzecia Droga, Lewica) zapowiada powrót do konkursów lub weryfikacji kompetencji na wyższych stanowiskach; w maju 2025 roku szefowa SC ogłosiła deklaracje naprawy – przywrócenie merytokracji. Jednak do dziś (wrzesień 2025) korzysta się z ułatwień wprowadzonych przez PiS, gdzie wciąż można powoływać nowych dyrektorów bez konkursów.
"Debata" trwa…
Autor: @allure2989
#InstytutPrawdy




Komentarze
Pokaż komentarze (2)