63 obserwujących
322 notki
325k odsłon
  139   0

Smoleńska wykładnia języka polskiego

Dosyć sporo tłumaczę z języka polskiego w zakresie dosyć specyficznego języka fachowo-środowiskowego. W takim kontekście człowiek spotyka się dosyć prędko z czymś, co określane jest jako pole znaczeniowe danego pojęcia, czy wyrazu. Smoleńsk, smoleńska katastrofa, to dla technika zagadnienie po prostu nudne. Wypadek jakich przed nim było wiele i w związku z niemożnością zapewnienie bezpieczeństwa "technicznie" (brak systemów radiotechnicznych) kluczową rolę odgrywało zapewnienie bezpieczeństwa organizacyjnie, czyli poprzez procedury.

Procedury są znane od dekad, ale nieprzestrzegana procedura żadnej poprawy bezpieczeństwa nie spowoduje. To jak ze znakiem zakazu wyprzedzania, poprawi on bezpieczeństwo, jak rzeczywiście na danym odcinku drogi kierowcy nie będą wyprzedzać. Jak to w rzeczywistości wygląda można zobaczyć w necie

Smoleńsk w chwili obecnej interesujący może być jedynie dla psychologów, psychiatrów, prawników i nawet filologów, ale nie techników.

Ciekawym aspektem jest jak daleko w Smoleńsk ingerowała rosyjska dezinformacja. W tygodniku Polityka mamy aktualnie po raz kolejny przedruk fragmentu książki p. Rezczkowskiego "Katastrofa posmoleńska - kto rozbił Polskę", a w nim ciekawy aspekt:

"Macierewicz i Smoleńsk. Alfabet rosyjskiej dezinformacji"

Muszę przyznać, że technika fragment ten w wielu miejscach razi. Powtarzanie łatwych do wypunktowania uproszczeń w kwestii przeciążeń i paru innych będzie skutecznie wykorzystywane do "zamamlania" sprawy i odwracania uwagi od meritum.

Za to jest dla mnie potwierdzeniem tego co pisałem już lata temu, że centrum propagandowe stworzone wokół smoleńskiej katastrofy przez PiS było tak skuteczne nie poprzez moc faktów lecz przez perfidię propagandy.

Czy ta propaganda jest sterowana z gabinetu w Moskwie? Może i tak być, ale Rosjanie i tu prochu nie wymyślili. Posługują się doskonalonym własnym instrumentarium, jak i szeroko korzystają z dorobku innych, jak choćby hitlerowskiej propagandy Goebelsa. Propagandyści wokół Antoniego Macierewicza raczej po prostu cynicznie sięgnęli po sprawdzone wzorce, co na pewno nie spowoduje reakcji Moskwy w kwestii ochrony praw autorskich.  Słaba Polska, osłabiające Unię to mokry sen Putina. Sen który się sam spełnia wypełniając znaną fraszkę "nową przypowieść Polak sobie kupi, że przed szkodą i po szkodzie głupi".

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale