We Francji zakonczyla sie walka o przywództwo Partii Socjalistycznej. Roznicą 102 glosów (na 140 tys. głosujacych) wygrala Martine Aubry, Segolene Royal uznala swoja porazkę.
Walka zacięta jak na Florydzie w 2000 r., 100 glosow to przeciez niewiele. Jak rozumiem, wybierali czlonkowie partii, to bardzo demokratyczny sposob wyłaniania szefa partii.
Byc moze Aubry zostanie kiedys premierem albo prezydentem. Socjalisci od 2002 r. ciagle przegrywaja, ostanio Royal zostala pokonana przez Sarkozy'ego (hmm, nie wiem czy dobrze odmienilem jego nazwisko).



Komentarze
Pokaż komentarze