Ciągnie sie saga o agenturalnej przeszlosci naszego elektryka. Z tego co czytam, wynika, ze jednak wspólpracował z SB.
Błędem bylo to, że nie chcial sie do tego jednoznacznie przyznać. Wielkosc czlowieka poznaje sie po tym, ze umie spojrzec krytycznie na siebie i wziąć odpowiedzialnosc za swoje złe czyny.
L. Wałesa tego nie potrafił, a wiec teraz musi brnąc w półprawdy, fałsze i zaciemnianie sprawy. Skoro kiedys minął sie z prawdą, to widocznie uwaza ze teraz nie moze sie przyznać, a moze sam jest przekonany do swojej wersji.
Ostatnio czytałem blog Kataryny, wynika z niego, ze zeznania " ozywionego" pana Graczyka potwierdzaja tezę że LW wspolpracowal z SB.
Fakt, iz jest atakowany przez swoich przeciwnikow politycznych i w celach dyskredytacji III RP nie ma tu nic do rzeczy, nie zmienia oceny jego zachowania
Uwazam go za jednego z wielkich Polaków, ale niestety ta powazna skaza pozostaje.
jaki wniosek z tej historii? Lepiej jest mówic prawdę, odnosi sie to do wszystkich polityków, do innych ludzi zreszta takze.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)